* Oczami narratora, dwa miesiące później *
Inga wyjechała na miesiąc do Newcastle pomóc bratu. Nie rozstała się z Niallem oraz nie ujawnili ich związku mediom. Chłopcy kupili dom w Londynie tak jak główna bohaterka i jej przyjaciółka. Inga i Kamila poznały Danielle Peazer oraz Eleanor Calder. Za przyjaźniły się jednak nie spędzają ze sobą dużo czasu.
*Oczami Ingi*
Dziś spałyśmy u chłopaków w domu. Obudziłam się. Obok mnie leżał Niall. Oglądał telewizję.
- Hej kochanie.- Powiedziałam.
- O.o wstałaś.- Odpowiedział i pocałował mnie w czoło.
- Kochanie macie dziś jakiś wywiad?- Zapytałam.
- Tak i to nie jeden.
- Okay, za półtorej godziny Michał tu przylatuje.
- Tu to znaczy?- Zapytał.
- No do nas. Ma mi coś ważnego do przekazania
- No to niech powie przez telefon.
- Powiedział, że musimy się spotkać.
- Aha, no to spoko.- Odpowiedział.- Kochanie, a zrobisz mi takie pyszne śniadanie?- Zapytał czule chłopak.
- Nom jak muszę to tak, a co byś zjadł?- Zapytałam.
- Jajecznice możesz zrobić. Tylko taka pyszną.
- No dobra.
Poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i założyłam na siebie ubrania Nialla. Zeszłam na dół. Przy kuchennym stole siedzieli chłopcy i Kamila.
- Hej.- Powiedziałam do wszystkich.
- Hej.- Odpowiedzieli.
- Co tam u was?- Zapytałam.
- A nic.- Odpowiedział Zayn.- A gdzie masz tego żarłoka?- Zapytał.
- Leży na łóżku i czeka, aż mu zrobię śniadanie.
- To chyba na odwrót powinno być. Ty powinnaś leżeć na łóżku i czekać na śniadanie.- Powiedział Harry.- Chłopaki chodźcie zrzucimy go z łóżka.- Wykrzyczał.
Wokaliści pobiegli do do góry, a ja zostałam sama z Kamilą.
- Dziś Michał do mnie przyjerzdża.- Powiedziałam.
- W celu?
- W cele przekazania mi jakiejś ważnej wiadomości.
- Mhm. Ja idę posprzątać pokój, bo Harremu się nie chce.- Powiedziała i poszła do pokoju Hazzy.
Po chwili zeszli chłopcy z Niallem na rękach.
- Hahaha.- Wybuchłam śmiechem.
- Mów to co miałeś powiedzieć.- Powiedział Louis do blondaska.
- Kochanie przepraszam, że musisz mi robić śniadanie, ale mnie się nie chce.
- Debilu nie to miałeś powiedzieć.- Powiedział Liam.
- Bo cię wrzucimy do basenu.- Dorzucił Zayn.
- Nie zrobicie tego.- Powiedział Niall patrząc na nic z pod byka.
- A zakład.- Rzekł Louis z wielkim uśmiechem na twarzy.- Harry otwórz drzwi na taras.
- Ej chłopaki zostawcie go!- Wykrzyczałam.- Zaraz przyjedzie Paul, a on jeszcze nie zjadł śniadania.
- Ło.. Stary jedz to szybko, bo znowu będzie się darł.
Chłopaki pobiegli na górę przebrać się, a blondyn zjadł, w zasadzie pożarł śniadanie. Do drzwi zadzwonił dzwonek. Poszłam je otworzyć. Przede mną stanął dobrze zbudowany, ciemnooki brunet. Był to manager chłopców Paul.
- Są te kaleki?- Zapytał.
- Tak już ich wołam.
Wpuściłam mężczyznę do domu i zawołałam chłopaków. Zbiegli jak najszybciej dół. Horan wlókł się za nimi z niezapiętymi spodniami. Całe One Direction pojechało na wywiady. Ja spakowałam swoje rzeczy i razem z Kamilą pojechałyśmy samochodem Nialla do siebie. Po przyjeździe przebrałam się w krótkie spodenki, , biały top a na to luźny kremowy sweter. Na szyję zawiesiłam długi łańcuszek z brązowym wisiorkiem. Wzięłam kluczyki od samochodu Nialla, założyłam jasne Conversy i wyszłam z hotelu. W samochodzie znalazłam okulary przeciwsołneczne. Założyłam je i pojechałam na lotnisko po mojego brata. Droga zajęła mi jakieś 40 minut. Zaparkowałam samochód na parkingu i do budynku. Michał siedział na ławce. Podeszłam do niego.
- Cześć Miki.- Przywitałam się.
- Siemanko.
- Chodź idziemy do samochodu i wszystko mi opowiesz.
- Spoko.- Odpowiedział.
Spakowaliśmy walizki do bagażnika i ruszyliśmy.
- Łał... Audi R8. To sporo kasy musisz zarabiać jak cię na takie auto stać.- Powiedział Michał.
- To samochód mojego chłopaka.
- Co to za koleś?
- Znasz taki zespół One Direction?
- Co to jest?
- No to będziesz musiał poznać.- Odpowiedziałam.
- Nie gadaj, że to jakiś boybend?
- No tak trochę.
- Spoko, a za ile ich poznam?- Zapytał.
- Wieczorem.
- Mhm.
Dojechaliśmy pod nasz dom. Michał wziął swoje walizki i weszliśmy do domu. Kamila siedziała w salonie i oglądała Glee. Brat poprosił mnie o rozmowę. Zaprosiłam go do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku. Michał strasznie posmutniał.
- Inga pamiętasz moja chrzestną?- Zapytał chłopak mając płacz na końcu nosa.
- Tak, to ta nasza przyszywana ciocia Beata z Paryża.
- Mhm. Ona.. ona..- Głos mu się załamał, a po policzku spłynęła łza.
- Co się stało?- Zapytałam.
- Ciocia dwa dni temu zmarła.
- Jak to?
- Zmarła na zawał serca.- Wybełkotał. Jego twarz była zalana łzami, a oczy świeciły się jak iskierki.- Za dwa dni jest pogrzeb w Paryżu. Chciałbym, abyś tam ze mną poleciała.
- Dobrze. Tylko nie płacz. Jutro polecimy do Francji.
- Dziękuje.- Odpowiedział.
Zeszliśmy na dół do kuchni. Przygotowałam na szybko zupę. Była 16.00. Razem z Kamilą zjedliśmy zupę. Włożyłam talerze do zmywarki i usiadłam tak jak reszta przed telewizorem.
* W tym samym czasie wywiad chłopców oczami Niallera*
Dojechaliśmy na miejsce. Pod studiem stało sporo fanek. Niestety nie mieliśmy czasu na przywitanie się. Ochroniarze zaprowadzili nas do budynku. Rozpoczął się wywiad.
- Dziś w naszym studiu gościmy wokalistów zespołu One Direction.- Zaczęła redaktorka.
- Hej.- Przywitaliśmy się.
- Może zacznę od pytania do Harrego.
- Słucham.- Powiedział Hazza.
- Krążą plotki, że jesteś w związku z polską modelką.
- To prawda. Polki to bardzo piękne i miłe dziewczyny. Nie ja jeden związałem się z Polką.- Odpowiedział Styles i przerzucił wzrok na mnie.
- Masz kogoś konkretnego na myśli?- Zapytała pani redaktor.
- Tak mnie.- Odpowiedziałem.- Również związałem się z polską modelka. Jest śliczna i bardzo ja kocham.
- A jak zareagowały Eleanor i Danielle?
- Niby jak miały zareagować. Nie znają się praktycznie. Widziały się tylko raz w ubiegłym miesiącu.- Powiedział Liam.
- Ale polubiły się.- Wtrąciłem.
- Z tego wnika, że tylko Zayn pozostał sam.
- Do czasu. Proszę się o mnie nie martwić.- Odpowiedział Malik.
- Stary jedź do Polski. Tam na bank znajdziesz jakąś panienkę.- Powiedział Styles.
- Pożyjemy zobaczymy jak się sprawy potoczą.
Wywiad trwał jeszcze kilka minut po czym pojechaliśmy na następny i następny. Czas zleciał nam bardzo szybko.Gdy wracaliśmy do domu Harry spojrzał na telefon i rozpłakał się.
- Chłopaki możemy podjechać do Kamili?- Zapytał Harold.
- Jasne.- Odpowiedzieliśmy.
Podjechaliśmy pod dom Ingi i Kamili. Harry zapukał do drzwi. Otworzyła Kamila.
* Oczami Kamili*
- Co się stało kotku?- Zapytałam troskliwie.
- Moja ciocia zmarła.- Powiedział rozpłakany.
- Kochanie nie płacz. Jaka ciocia?- Powiedziałam- Indze też zmarła jakaś ciotka.
- A taka z Paryża. Za dwa dni jest pogrzeb.- Odpowiedział.- Kochanie muszę tam lecieć. To była moja najlepsza ciocia.
- z Francji?- wtrąciła Inga.
- Tak.
- Ta, a teraz powiedzcie, że te ciocie mają takie same imiona i nazwiska.- Powiedziałam ironicznie.
- Moja ciocia to Maria Howkin.- Rzekł Michał.
- To chyba jesteśmy rodziną.- Odpowiedział Harry.
- Nie jesteśmy. To była nasza przyszywana ciocia, a dokładniej chrzestna Mikiego.- Odpowiedziała moja przyjaciółka.
- Czyli jeszcze raz.- Powiedziałam.- Michałowi i Indze zmarła przyszywana ciocia. Harremu też zmarła ciocia, ale taka prawdziwa. W sensie nie przyszywana. I to jest ta sama osoba.- Powiedziałam.- Dziś mamy czwartek czyli w sobotę jest pogrzeb w Paryżu.
- Dokładnie tak.- Odpowiedzieli równo.
- Inga, a lecicie na pogrzeb, czy nie?- Zapytał Harry.
- Tak biorę sobie wolne w pracy i jutro mamy samolot.
- To ja się zabiorę z wami.
- Spoko.- Odpowiedziała dziewczyna.
*Oczami Ingi*
Po rozmowie wszyscy usiedliśmy przed TV. Później chłopcy pojechali do siebie. Było już dosyć późno. Michał poszedł do swojego pokoju. Ja siedziałam jeszcze chwilę z Kamilą. Następnie poszłam się umyć i spać.
Mamy 6 rozdział. Jeszcze raz bardzo was przepraszam za tak długie nie dodawanie notek. Następny powinien się pojawić w środę wieczorem. Co do tej notki jest troszkę krótka i nudna. Oczywiście KOMENTUJCIE (5) !!!!!
ps. Dziękuje, że ktoś czyta te wypociny.;**
My small but big world- One Direction
niedziela, 3 czerwca 2012
wtorek, 29 maja 2012
Info
OMG!! Chyba mnie zabijecie!! Przepraszam, że dodawałam notek. Miałam karę na komputer( laptopa też mi zabrali). Następny rozdział pojawi się dopiero w piątek wieczorem lub w sobotę, a powodem jest wyjazd na wycieczkę trzy dniową.
Jeszcze raz was bardzo, bardzo PRZEPRASZAM i pozdrawiam!!
Jeszcze raz was bardzo, bardzo PRZEPRASZAM i pozdrawiam!!
niedziela, 6 maja 2012
Rozdział 5
Po sesji wróciłyśmy do hotelu. Kamila pobiegła do Harrego, a ja siedziałam w pokoju i pisałam tekst kolejnej piosenki. Nagle do pokoju wparowali chłopcy z moja przyjaciółką.
- Hej mała.- Powiedział Niall.
- Hej, nie jestem mała. Jak coś to niska, bo małe to wiesz co jest.- Odpowiedziałam nie spoglądając na niego.
- Luzik, bez nerwów.
- Ja się nie denerwuje. Nie wmawiaj mi czegoś.- Odrzekłam starając się nie denerwować.
Niall podszedł do mnie, chwycił za rękę i zabrał do pokoju obok. Usiedliśmy na łóżku.
- Możemy pogadać?- Zapytał chłopak.
- Mhm.
- Ten dzisiejszy pocałunek coś oznaczał?
-Nie. To było chwilowe uczucie.
- Szkoda, bo ja cie kocham.- Odpowiedział smutny.
Po tych słowach coś mnie tknęło. Jednak nie chciałam kolejny raz go całować.
- Przepraszam, muszę już iść.- Powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Było już późno coś około 21.00. Gdy chłopcy poszli położyłam się na łóżku i włączyłam radio. Myślałam o słowach, które usłyszałam od Nialla. Usłyszałam w radiu cudowna piosenkę. Była spokojna, taka pasująca do tej chwili. Później spiker powiedziała jej tytuł:
More than this
Od razu wzięłam laptopa i wyszukałam piosenkę na YouTube. Gdy znalazłam obok był podany wykonawca- One Direction. Niby ich nie słucham, ale ściągnęłam te piosenkę. Tekst tego utworu był cudowny. Dziwny głos podpowiadał mi Idź do niego. Kochasz go. Wyszłam z sypialni i usiadłam na sofie obok Kamili, która oglądała Glee.
- Jestem oficjalnie se Stylesem.- Powiedziała.- Rozumiesz z Haroldem Edwardem Milwardem Stylesem
- Ale on tego nie powiedział światu?!- Odpowiedziałam.
- Wiem, ale krążą plotki, że Harry ma dziewczynę z Polski i do tego modelkę.
- Mhm. To powodzenia życzę.- Powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Podeszłam pod drzwi do pokoju chłopców. Stałam tam około 5 minut, aż w końcu zapukałam. Przede mną stanął Loui.
- Do Nialla przyszłaś?- Zapytał.
- Tak.
- Wejdź. Siedzi u siebie w pokoju.- Powiedział.- Tylko nie dołuj go znowu.
- Spoko, postaram się.
Szłam w kierunku białych drzwi. Zapukałam i delikatnie je otworzyłam. Nie wierzyłam co widzę. Chłopak całował się z jakąś dziewczyną. Trzasnęłam drzwiami i wybiegłam zapłakana z pokoju.
*W tym samym czasie oczami Harrego*
Gdy zobaczyłem płaczącą Ingę od razu zadzwoniłem do mojej dziewczyny.
- Hej kochanie.- Nie dałem jej czasu na odpowiedź.- Biegnij za Ingą. Pewnie już Wyszła z hotelu.
- Okay.- Odpowiedziała i rozłączyła się.
Wszedłem do pokoju Nialla by z nim pogadać. Zauważyłem jakąś w miarę ładną blondynkę, która oglądała TV. Nawet nie wiedzieliśmy kiedy tu weszła.
- Niall wypierdalaj stąd!- Wykrzyknąłem.
- O co ci chodzi?
- Inga tu była i zobaczyła cię tu z ta dziewczyną.
- Co? Stary jak mogliście ja tu wpuścić .-Powiedział.- To pewnie wtedy jak się całowaliśmy.
- Kto to Inga?- Wtrąciła dziewczyna.
- Weź się zamknij, a najlepiej wyjdź i nie wracaj.- Powiedziałem.
- Trochę szacunku do niej. Ona też jest dla mnie ważna.- Odpowiedział Niall.
- To kurwa albo ona, albo Inga.- Powiedziałem i wyszedłem z pokoju.
- Zaczekaj.- Zawołał blondasek.
- Kocham Ingę.- Oznajmił.- Gdzie ona jest?- Zapytał.
- Czekaj zadzwonię do Kamili.
Po rozmowie z Kamcią przekazałem chłopakowi informacje.
- Siedzą w tym parku z jeziorkiem.
- Okay. To ja idę.- Powiedział i wybiegł z pokoju.
*W tym samym czasie oczami Ingi*
- Inga powiedz mi na spokojnie co się stało.- Powiedziała Kamila, która zaraz za mną przybiegła w to miejsce. Pewnie chłopcy jej powiedzieli, że wyszłam z hotelu. Uspokoiłam płacz i zaczęłam mówić.
- Przyszłam do chłopaków do pokoju i chciałam pogadać z Niallem. Louis wpuścił mnie do środka. Otworzyłam drzwi od pokoju Niallera i zobaczyłam go jak się całuje z inną dziewczyną.- Opowiedziałam w skrócie całą historię.
- Przecież ty nic do niego nie czujesz.
- Pokochałam go. Wiem, nie powinnam mieć do niego pretensji. Sama mu dziś powiedziałam, że nic do niego nie czuje.
- Ma prawo znaleźć inną dziewczynę.
- Wiem. Postanowiłam kupić dom w Newcastle upon Tyne.
- Co? Nie, nie możesz.
- Mogę. Michał przylatuje do Anglii za około miesiąc a dokładnie do Newcastle. Zamieszkam z nim.- Odpowiedziałam.
- A co z naszą przyjaźnią? Co z pracą?
- No właśnie takie pytanie chcesz wyjechać ze mną?- Zapytałam jednocześnie odpowiadając na pierwsze pytanie.- Pracę znajdę tam.
- Nigdy nie zostawię tu Harrego.- Odpowiedziała szybko.
- Dobra pogadamy o tym później. Może zmienię plany.
- Masz racje pogadamy o tym później. Ja was zostawię samych.- Powiedziała i wstała z ławki, a jej wzrok skupiony był w oddali.
- Nas?- Zapytałam.
- Tak, obróć się do tyłu.
Zauważyłam biegnącego Nialla z pięknymi różami w ręce. Podbiegłam i skoczyłam na niego. Pocałowałam jego cudowne usta i przytuliłam się.
- Kocham cię.- Powiedział.
- Też cię kocham.
Chłopak wręczył mi kwiaty. Zabrał mnie na długi spacer. Wskazówki na Big Benie wskazywały godzinę 00.00. Wróciliśmy do pokoju z powodu mojego zmęczenia. Niall wynajął dla nas osobny pokój. Wzięłam prysznic i położyłam się obok blondaska, który wcześniej wziął kąpiel.
- Kochanie nie załatwiłem jeszcze jednej rzeczy.- Powiedział chłopak.
- Jakiej?
- Zostaniesz moja dziewczyną?- Zapytał spoglądając mi w oczy.
- Hmm.. Niech pomyślę.- Powiedziałam.- Oczywiście, że tak.
Niall usiadł na mnie okrakiem i delikatnie pocałował. To uczucie było cudowne. Wiedziałam, że nie mogę go stracić. Po zakończeniu pocałunku chłopak położył się obok mnie i zgasił lampkę nocną.
- Dobranoc kochanie.- Powiedział i przyciągnął mnie do siebie.
- Dobranoc skarbie.- Odpowiedziałam.
Pewnie mnie już znienawidziłyście/liście za to, że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału. Obiecuję, że rozdziały będą dodawane co 3-4 dni. Chyba, że coś mi wypadnie (kara) dam wam znać. Teraz dwa pytania:
1) Zmienić tylko czcionkę czy ogólny wygląd bloga?
2) Inga w następnych rozdziałach ma zostać z Niallerem. (Istnieje opcja zdrady.)
+ Komentujcie jeżeli chcecie czytać kolejne rozdziały!!
- Hej mała.- Powiedział Niall.
- Hej, nie jestem mała. Jak coś to niska, bo małe to wiesz co jest.- Odpowiedziałam nie spoglądając na niego.
- Luzik, bez nerwów.
- Ja się nie denerwuje. Nie wmawiaj mi czegoś.- Odrzekłam starając się nie denerwować.
Niall podszedł do mnie, chwycił za rękę i zabrał do pokoju obok. Usiedliśmy na łóżku.
- Możemy pogadać?- Zapytał chłopak.
- Mhm.
- Ten dzisiejszy pocałunek coś oznaczał?
-Nie. To było chwilowe uczucie.
- Szkoda, bo ja cie kocham.- Odpowiedział smutny.
Po tych słowach coś mnie tknęło. Jednak nie chciałam kolejny raz go całować.
- Przepraszam, muszę już iść.- Powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Było już późno coś około 21.00. Gdy chłopcy poszli położyłam się na łóżku i włączyłam radio. Myślałam o słowach, które usłyszałam od Nialla. Usłyszałam w radiu cudowna piosenkę. Była spokojna, taka pasująca do tej chwili. Później spiker powiedziała jej tytuł:
More than this
Od razu wzięłam laptopa i wyszukałam piosenkę na YouTube. Gdy znalazłam obok był podany wykonawca- One Direction. Niby ich nie słucham, ale ściągnęłam te piosenkę. Tekst tego utworu był cudowny. Dziwny głos podpowiadał mi Idź do niego. Kochasz go. Wyszłam z sypialni i usiadłam na sofie obok Kamili, która oglądała Glee.
- Jestem oficjalnie se Stylesem.- Powiedziała.- Rozumiesz z Haroldem Edwardem Milwardem Stylesem
- Ale on tego nie powiedział światu?!- Odpowiedziałam.
- Wiem, ale krążą plotki, że Harry ma dziewczynę z Polski i do tego modelkę.
- Mhm. To powodzenia życzę.- Powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Podeszłam pod drzwi do pokoju chłopców. Stałam tam około 5 minut, aż w końcu zapukałam. Przede mną stanął Loui.
- Do Nialla przyszłaś?- Zapytał.
- Tak.
- Wejdź. Siedzi u siebie w pokoju.- Powiedział.- Tylko nie dołuj go znowu.
- Spoko, postaram się.
Szłam w kierunku białych drzwi. Zapukałam i delikatnie je otworzyłam. Nie wierzyłam co widzę. Chłopak całował się z jakąś dziewczyną. Trzasnęłam drzwiami i wybiegłam zapłakana z pokoju.
*W tym samym czasie oczami Harrego*
Gdy zobaczyłem płaczącą Ingę od razu zadzwoniłem do mojej dziewczyny.
- Hej kochanie.- Nie dałem jej czasu na odpowiedź.- Biegnij za Ingą. Pewnie już Wyszła z hotelu.
- Okay.- Odpowiedziała i rozłączyła się.
Wszedłem do pokoju Nialla by z nim pogadać. Zauważyłem jakąś w miarę ładną blondynkę, która oglądała TV. Nawet nie wiedzieliśmy kiedy tu weszła.
- Niall wypierdalaj stąd!- Wykrzyknąłem.
- O co ci chodzi?
- Inga tu była i zobaczyła cię tu z ta dziewczyną.
- Co? Stary jak mogliście ja tu wpuścić .-Powiedział.- To pewnie wtedy jak się całowaliśmy.
- Kto to Inga?- Wtrąciła dziewczyna.
- Weź się zamknij, a najlepiej wyjdź i nie wracaj.- Powiedziałem.
- Trochę szacunku do niej. Ona też jest dla mnie ważna.- Odpowiedział Niall.
- To kurwa albo ona, albo Inga.- Powiedziałem i wyszedłem z pokoju.
- Zaczekaj.- Zawołał blondasek.
- Kocham Ingę.- Oznajmił.- Gdzie ona jest?- Zapytał.
- Czekaj zadzwonię do Kamili.
Po rozmowie z Kamcią przekazałem chłopakowi informacje.
- Siedzą w tym parku z jeziorkiem.
- Okay. To ja idę.- Powiedział i wybiegł z pokoju.
*W tym samym czasie oczami Ingi*
- Inga powiedz mi na spokojnie co się stało.- Powiedziała Kamila, która zaraz za mną przybiegła w to miejsce. Pewnie chłopcy jej powiedzieli, że wyszłam z hotelu. Uspokoiłam płacz i zaczęłam mówić.
- Przyszłam do chłopaków do pokoju i chciałam pogadać z Niallem. Louis wpuścił mnie do środka. Otworzyłam drzwi od pokoju Niallera i zobaczyłam go jak się całuje z inną dziewczyną.- Opowiedziałam w skrócie całą historię.
- Przecież ty nic do niego nie czujesz.
- Pokochałam go. Wiem, nie powinnam mieć do niego pretensji. Sama mu dziś powiedziałam, że nic do niego nie czuje.
- Ma prawo znaleźć inną dziewczynę.
- Wiem. Postanowiłam kupić dom w Newcastle upon Tyne.
- Co? Nie, nie możesz.
- Mogę. Michał przylatuje do Anglii za około miesiąc a dokładnie do Newcastle. Zamieszkam z nim.- Odpowiedziałam.
- A co z naszą przyjaźnią? Co z pracą?
- No właśnie takie pytanie chcesz wyjechać ze mną?- Zapytałam jednocześnie odpowiadając na pierwsze pytanie.- Pracę znajdę tam.
- Nigdy nie zostawię tu Harrego.- Odpowiedziała szybko.
- Dobra pogadamy o tym później. Może zmienię plany.
- Masz racje pogadamy o tym później. Ja was zostawię samych.- Powiedziała i wstała z ławki, a jej wzrok skupiony był w oddali.
- Nas?- Zapytałam.
- Tak, obróć się do tyłu.
Zauważyłam biegnącego Nialla z pięknymi różami w ręce. Podbiegłam i skoczyłam na niego. Pocałowałam jego cudowne usta i przytuliłam się.
- Kocham cię.- Powiedział.
- Też cię kocham.
Chłopak wręczył mi kwiaty. Zabrał mnie na długi spacer. Wskazówki na Big Benie wskazywały godzinę 00.00. Wróciliśmy do pokoju z powodu mojego zmęczenia. Niall wynajął dla nas osobny pokój. Wzięłam prysznic i położyłam się obok blondaska, który wcześniej wziął kąpiel.
- Kochanie nie załatwiłem jeszcze jednej rzeczy.- Powiedział chłopak.
- Jakiej?
- Zostaniesz moja dziewczyną?- Zapytał spoglądając mi w oczy.
- Hmm.. Niech pomyślę.- Powiedziałam.- Oczywiście, że tak.
Niall usiadł na mnie okrakiem i delikatnie pocałował. To uczucie było cudowne. Wiedziałam, że nie mogę go stracić. Po zakończeniu pocałunku chłopak położył się obok mnie i zgasił lampkę nocną.
- Dobranoc kochanie.- Powiedział i przyciągnął mnie do siebie.
- Dobranoc skarbie.- Odpowiedziałam.
Pewnie mnie już znienawidziłyście/liście za to, że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału. Obiecuję, że rozdziały będą dodawane co 3-4 dni. Chyba, że coś mi wypadnie (kara) dam wam znać. Teraz dwa pytania:
1) Zmienić tylko czcionkę czy ogólny wygląd bloga?
2) Inga w następnych rozdziałach ma zostać z Niallerem. (Istnieje opcja zdrady.)
+ Komentujcie jeżeli chcecie czytać kolejne rozdziały!!
piątek, 27 kwietnia 2012
Info
Przepraszam, że tak długo nie dodaje kolejnego rozdziału. Brakowało mi czasu. Następny będzie dopiero w następnym tygodniu, ponieważ wyjeżdżam.
wtorek, 17 kwietnia 2012
Rozdział 4
Następnego ranka byłam strasznie zmęczona. Wstałam, złożyłam łóżko, wzięłam przygotowane wcześniej ubrania i poszłam do łazienki. Wykonałam poranna toaletę. Zegarek wskazywał godzinę 4.20.- Jak ja się gramolę- Powiedziałam sama do siebie. Zeszłam po cichu na dół i weszłam do kuchni. Na stole stał kubek z herbatą, a obok talerz z dwiema kanapkami. Usiadłam przy stole i zaczęłam spożywać posiłek. Do pomieszczenia wszedł tata.
- Mała spakowałaś już kosmetyczkę?
- Zapytał.- Chciałbym już schować walizkę do bagażnika.
- Momencik, już chowam.Spakowałam szybko kosmetyczkę i dokończyłam śniadanie. Umyłam po sobie naczynia i poszłam założyć skórzana, czarną kurtkę oraz czarne Conversy. Wyszłam z domu po czym wsiadłam do samochodu, w którym siedziała mama. Zaraz po mnie wsiadł tata i odjechaliśmy. Popatrzyłam na mój dom. W oczach miałam łzy. Nie chciałam płakać. Co by było jakby mi się tusz do rzęs rozmazał i eyeliner. Powachlowałam jakąś kartką przed oczami. Ciężko było opuścić rodzinny dom. Po czterdziestu minutach dojechaliśmy na lotnisko. Przed wejściem stała Kamila z rodzicami. Szybko do niej podbiegłam i przytuliłam się.
- Hejka.- Powiedziała.
- Hej. Jezu jak się cieszę, że to już dziś.
- Ja tak samo.- Odpowiedziała.Weszłyśmy do budynku. nasi rodzice rozmawiali. My poszłyśmy ze swoimi bagażami do reszty dziewcząt.
- Hej.- Przywitałyśmy się z nimi.
- Cześć.- Odpowiedziały.
- Kiedy mamy odprawę?- Zapytałam.
- Chodźcie dziewczyny.- Usłyszałyśmy głos naszego fotografa.
- No chyba już.- Odpowiedziałam Natalia. Rzeczywiście rozpoczęła się odprawa.
- Dziewczęta lecimy prywatnym samolotem i poproszono mnie abym zabrał jeszcze pięciu chłopców. Więc się zgodziłem
.- Powiedział nasz opiekun.
- Okay.- Odpowiedziałyśmy.
Po odprawie wsiadłyśmy do samolotu. Stewardessy były bardzo miłe. Usiadłam obok Kamili. Zapięłyśmy pasy. Samolot wystartował.
-Łaa...- Powiedziała Kamila.
- Co ci?
- Cieszę się. Inga a widziałaś już tych pięciu chłopaków?- Zapytała.
- Nie i nie mam zamiaru zawierać z nimi znajomości.
- Ale ty jesteś. Trzeba ich poznać. Może ktoś ładny się trafi.- Rzekła.
- Jak jakiś ładny to może się skuszę.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
Kama założyła słuchawki na uszy i zaczęła coś śpiewać po Anielsku. Ktoś mnie tyknął palcem od tłu. Obróciłam się. To ten kolega blondyna, który miała loki.
- Ładnie śpiewasz.- Powiedział.
- Ale to nie ja.- Zaprzeczyłam.- To moja przyjaciółka.
- A możesz ja poprosić o zdjęcie słuchawek?
- Jasne.- Odpowiedziałam.
Zdjęłam Kamili słuchawki z uszu.
- Ktoś chce z tobą gadać. Obróć się do tyłu.- Powiedziałam.
-To Harry Styles. Aaaa.- Powiedziała i zaczęła piszczeć.
- Ty tak nie zareagowałaś.- Chłopak skierował wypowiedź do mnie.- A jak macie na imię?
- To Inga, a ja jestem Kamila.
- Ja jestem Harry. To mój kolega Niall.
Zza fotela wychylił się Blondasek.- Cześć.
- OMG. Czy ja jestem na ciebie skazana?!- Odpowiedziałam z zażenowaniem.
- Najwidoczniej.
Kamila rozmawiała z Harrym,a ja założyłam słuchawki na uszy. Poczułam dotyk czyjś reki na ramieniu. Odwróciłam się.
-Pogadamy?- Zapytał Blondasek.
- Odwal się ode mnie.-Odpowiedziałam zdenerwowana i się obróciłam.
Po chwili znowu ktoś mnie szturchną, ale w drugie ramię. Zdjęłam słuchawki i odwróciłam się.
- Pogadamy?- Zapytał blondasek.
- Odwal się.- Odpowiedziałam i założyłam słuchawki.
Wyjęłam kartkę z torby i zaczęłam pisać tekst piosenki do słuchanego bitu. Napisałam trzy wersy i znowu poczułam szturchnięcie. Domyśliłam się, że to ten Niall. Więc nie zareagowałam. Szturchnął mnie jeszcze cztery razy, ale ja dalej nie zwracałam na to uwagi. Za następnym razem już nie wytrzymałam.<賰>- Czego chcesz?- Zapytałam
-Miałaś lecieć do Algierii,a nie do Anglii.
- Oj tam, oj tam.- Odpowiedziałam z delikatnym uśmieszkiem.
- Nie chcesz utrzymywać ze mną kontaktu prawda?
- Nie chcę cię urazić, ale nie za bardzo.- Odpowiedziałam.
- Okay ja to zrozumiem.
- To dobrze.- Odrzekłam z ulgą.
- Inga!
- Tak?
- Jeszcze jedno i możemy więcej nie gadać. Mogę cię pocałować?- Zapytał.
- O nie!
- Okay, przepraszam jeżeli cię uraziłem.
- Łał. Jaki on miły.- Pomyślałam i wróciłam do wcześniej wykonywanej czynności.
Samolot wylądował. Gdy wysiedliśmy o dziwo nie ujrzałyśmy piszczących fanek na widok tych chłopców.
- Nareszcie, nareszcie jestem w upragnionym miejscu.- Powiedziała Kamila.
Nie ma takiego pozytywnego słowa, które określiło by nasza radość. Wsiadłyśmy do dużego, czarnego samochodu. Na szczęście już nie musiałam oglądać twarzy pięciu piosenkarzy. Samochód zaparkował przy ogromnym hotelu. Wysiadłyśmy z pojazdu i weszłyśmy do hotelu. Stanęłyśmy przy recepcji. Dostałyśmy klucze pod postacią kart do swoich pokoi. Ja dzieliłam pokój z moją przyjaciółką. Weszłyśmy do windy, która zawiozła nas na 23 piętro. Wysiadłyśmy i szłyśmy w kierunku naszego pokoju. Stanęłyśmy przed drzwiami z numerem 315. Kama włożyła kartę do czytnika. Zamek się otworzył.
- Gotowa?- Zapytała przyjaciółka.
- O każdej porze!- Odpowiedziałam.
Chwyciłyśmy obie za klamkę.
- To na trzy, cztery otwieramy.- Rzekła Kamcia.
- Trzy, czte-ry.- Powiedziałyśmy równo i nacisnęłyśmy klamkę. Jednak drzwi się nie otworzyły.
- Kama?
- Ups.. Chyba drzwi się nie otworzyły.- Powiedziała Kamila z uśmiechem.
- No łał, zdarzyłam zauważyć.- Odpowiedziałam rozkładając ręce. Popatrzyłam na dół, na swoje buty. Coś mnie uwierało. Przy tym trafiłam na drugi zamek.- Znalazłam rozwiązanie naszego problemu.- Powiedziałam i wskazałam placem w dolny, lewy róg drzwi.
-Ooo.. Dodatkowy zamek. Co za dziwny hotel.
Kamila włożyła kartę do urządzenia. Ponownie usłyszałyśmy dźwięk otwierającego się zamka.
-No to jeszcze raz. Teraz musi ie udać. Trzy, czte-ry.- Powiedziałam
Weszłyśmy do przestronnego pokoju, który był podzielony z mini kuchnią. Pomieszczenie maiło kolor pszeniczny. Na środku stały dwa skórzane fotele, a pomiędzy nimi sofa. Na wprost znajdował się duży telewizor z płaskim ekranem. Obok jednego z foteli stała szafka, na której stały figurki. Po drugiej stronie pokoju była mała kuchnia. Stał tam blat taki jak w barach. Do tego stały dwa krzesła barowe. Na ścianie wisiała szafka,a pod nią był zlew. Obok kuchni znajdowały się duże, rozsuwane drzwi. Podeszłam do nich i otworzyłam je. Zobaczyłam dwa małżeńskie łózka. Po prawej stronie był telewizor taki jak w poprzednim pomieszczeniu. Na przeciwko stała szafa na ubrania. Obok stała toaletka. Przy niej drzwi do łazienki. Kamila wbiegła do łazienki, a ja zaraz za nią. Była tam wanna z hydromasażem oraz tradycyjny prysznic. Po za tym podstawowe wyposażenie toalety, a i jeszcze nad dwiema umywalkami wsiało mega lustro. Poszłam do salonu po walizkę. Wypakowałam ubrania i tak dalej. Po wypakowaniu się położyłyśmy się na łóżka. Spojrzałam na telefon. Była 13.45. Dostałam sms-a od fotografa.
O 14 jest obiad. Zbierzemy się w holu.
Wstałyśmy i ogarnęłyśmy się. Ubrałyśmy się tak samo. Niebieskie rurki, czarne Conversy i luźne bluzki z Homerem Simpsonem. Akurat była 13.57. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Ktoś na mnie wszedł. Ja odruchowo chciałam uderzyć tę osobę w twarz.
- NIE!- Krzyknął Niall i chwycił moja rękę.- Czemu masz taki głupi odruch?!
- Ciesze się, że mam taki odruch.- Odpowiedziałam.
- A ja nie za bardzo.
- Pamiętasz co mi powiedziałeś w samolocie?- Zapytałam
- Przypomnisz?
- Powiedziałeś, że się ode mnie odwalisz to znaczy nie będziemy więcej gadać.
- Nawet nie przypuszczałem, że cię tu spotkam. Cóż za szczęście nas spotyka.- Powiedział.
- Cóż za pech, a nie szczęście.
- Dla mnie szczęście.- Odpowiedział.
- Dobra, skończmy tą rozmowę. Ty sobie idź ze swoimi przyjaciółmi, a ja sobie pójdę ze swoją przyjaciółką.
- Tylko,że twoja przyjaciółka idzie z moim przyjacielem.
- Ale masz tez innych przyjaciół.- Odpowiedziałam wskazując głową na resztę chłopaków.
- Przyjaciół i koleżankę.- Powiedział spoglądając mi prosto w oczy.
Jego oczy były cudne. Wpatrywałam się w nie z wielkim uśmiechem.
- Inga czemu nie odpowiadasz?- Zapytał Niall.
- Przepraszam. Chodźmy już, bo się spóźnimy.
- No właśnie, a na obiad nie można się spóźnić.- Odpowiedział blondasek.
Zjechałam windą z czterema chłopakami. Kamila zjechała wcześniej z Harrym, którzy czekali na nas w holu na sofach. Dosiedliśmy się do Loczka i mojej przyjaciółki.
- Niall patrz jak oni słodko razem wyglądają.- Powiedziałam.
- Ślicznie.- Odpowiedział.- Chciałbym tak wyglądać z tobą.
- Wyglądacie jeszcze ładniej.- Wtrącił jeden z jego kolegów.
Zaczerwieniłam się tak jak i Niall. Na miejsce przyszedł nasz fotograf i poszliśmy na obiad. Blondasek chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na niego z uśmiechem, a on to odwzajemnił. Po zjedzonym obiedzie musiałyśmy szykować się na sesje. Chłopcy odprowadzili nas pod drzwi. Harry pocałował Kamilę w policzek i ja przytulił. Niall spojrzał na mnie.
- Mogę cię po...- Powiedział lecz nie dokończył, bo ja go pocałowałam w usta. Jednak szybko zakończyłam pocałunek otworzyłam drzwi i wbiegłam do pokoju.
- Co ty dziecko zrobiłaś. Jaki ty masz zryty łeb.- Powiedział sama do siebie.
Zaraz weszła Kamila.
- Inga co to było?- Zapytała.
- Nie wiem. Coś mi odbiło.
- Ale to było słodkie.- Odpowiedziała z uśmiechem.
- Nie ważne to było spontaniczne. Nic nie znaczyło.- Wytłumaczyłam się.
Szybko spakowałyśmy rzeczy i wyszłyśmy z pokoju. Zmieniłyśmy tylko bluzki na czarne topy i różowe bluzy. Wyszłyśmy z hotelu i wsiadłyśmy do samochodu.
Przepraszam was z góry za błędy. Komentujcie!! (5 komentarzy). Piszcie co byście chcieli zobaczyć w kolejnych rozdziałach. Dziękuję;*
- Mała spakowałaś już kosmetyczkę?
- Zapytał.- Chciałbym już schować walizkę do bagażnika.
- Momencik, już chowam.Spakowałam szybko kosmetyczkę i dokończyłam śniadanie. Umyłam po sobie naczynia i poszłam założyć skórzana, czarną kurtkę oraz czarne Conversy. Wyszłam z domu po czym wsiadłam do samochodu, w którym siedziała mama. Zaraz po mnie wsiadł tata i odjechaliśmy. Popatrzyłam na mój dom. W oczach miałam łzy. Nie chciałam płakać. Co by było jakby mi się tusz do rzęs rozmazał i eyeliner. Powachlowałam jakąś kartką przed oczami. Ciężko było opuścić rodzinny dom. Po czterdziestu minutach dojechaliśmy na lotnisko. Przed wejściem stała Kamila z rodzicami. Szybko do niej podbiegłam i przytuliłam się.
- Hejka.- Powiedziała.
- Hej. Jezu jak się cieszę, że to już dziś.
- Ja tak samo.- Odpowiedziała.Weszłyśmy do budynku. nasi rodzice rozmawiali. My poszłyśmy ze swoimi bagażami do reszty dziewcząt.
- Hej.- Przywitałyśmy się z nimi.
- Cześć.- Odpowiedziały.
- Kiedy mamy odprawę?- Zapytałam.
- Chodźcie dziewczyny.- Usłyszałyśmy głos naszego fotografa.
- No chyba już.- Odpowiedziałam Natalia. Rzeczywiście rozpoczęła się odprawa.
- Dziewczęta lecimy prywatnym samolotem i poproszono mnie abym zabrał jeszcze pięciu chłopców. Więc się zgodziłem
.- Powiedział nasz opiekun.
- Okay.- Odpowiedziałyśmy.
Po odprawie wsiadłyśmy do samolotu. Stewardessy były bardzo miłe. Usiadłam obok Kamili. Zapięłyśmy pasy. Samolot wystartował.
-Łaa...- Powiedziała Kamila.
- Co ci?
- Cieszę się. Inga a widziałaś już tych pięciu chłopaków?- Zapytała.
- Nie i nie mam zamiaru zawierać z nimi znajomości.
- Ale ty jesteś. Trzeba ich poznać. Może ktoś ładny się trafi.- Rzekła.
- Jak jakiś ładny to może się skuszę.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
Kama założyła słuchawki na uszy i zaczęła coś śpiewać po Anielsku. Ktoś mnie tyknął palcem od tłu. Obróciłam się. To ten kolega blondyna, który miała loki.
- Ładnie śpiewasz.- Powiedział.
- Ale to nie ja.- Zaprzeczyłam.- To moja przyjaciółka.
- A możesz ja poprosić o zdjęcie słuchawek?
- Jasne.- Odpowiedziałam.
Zdjęłam Kamili słuchawki z uszu.
- Ktoś chce z tobą gadać. Obróć się do tyłu.- Powiedziałam.
-To Harry Styles. Aaaa.- Powiedziała i zaczęła piszczeć.
- Ty tak nie zareagowałaś.- Chłopak skierował wypowiedź do mnie.- A jak macie na imię?
- To Inga, a ja jestem Kamila.
- Ja jestem Harry. To mój kolega Niall.
Zza fotela wychylił się Blondasek.- Cześć.
- OMG. Czy ja jestem na ciebie skazana?!- Odpowiedziałam z zażenowaniem.
- Najwidoczniej.
Kamila rozmawiała z Harrym,a ja założyłam słuchawki na uszy. Poczułam dotyk czyjś reki na ramieniu. Odwróciłam się.
-Pogadamy?- Zapytał Blondasek.
- Odwal się ode mnie.-Odpowiedziałam zdenerwowana i się obróciłam.
Po chwili znowu ktoś mnie szturchną, ale w drugie ramię. Zdjęłam słuchawki i odwróciłam się.
- Pogadamy?- Zapytał blondasek.
- Odwal się.- Odpowiedziałam i założyłam słuchawki.
Wyjęłam kartkę z torby i zaczęłam pisać tekst piosenki do słuchanego bitu. Napisałam trzy wersy i znowu poczułam szturchnięcie. Domyśliłam się, że to ten Niall. Więc nie zareagowałam. Szturchnął mnie jeszcze cztery razy, ale ja dalej nie zwracałam na to uwagi. Za następnym razem już nie wytrzymałam.<賰>- Czego chcesz?- Zapytałam
-Miałaś lecieć do Algierii,a nie do Anglii.
- Oj tam, oj tam.- Odpowiedziałam z delikatnym uśmieszkiem.
- Nie chcesz utrzymywać ze mną kontaktu prawda?
- Nie chcę cię urazić, ale nie za bardzo.- Odpowiedziałam.
- Okay ja to zrozumiem.
- To dobrze.- Odrzekłam z ulgą.
- Inga!
- Tak?
- Jeszcze jedno i możemy więcej nie gadać. Mogę cię pocałować?- Zapytał.
- O nie!
- Okay, przepraszam jeżeli cię uraziłem.
- Łał. Jaki on miły.- Pomyślałam i wróciłam do wcześniej wykonywanej czynności.
Samolot wylądował. Gdy wysiedliśmy o dziwo nie ujrzałyśmy piszczących fanek na widok tych chłopców.
- Nareszcie, nareszcie jestem w upragnionym miejscu.- Powiedziała Kamila.
Nie ma takiego pozytywnego słowa, które określiło by nasza radość. Wsiadłyśmy do dużego, czarnego samochodu. Na szczęście już nie musiałam oglądać twarzy pięciu piosenkarzy. Samochód zaparkował przy ogromnym hotelu. Wysiadłyśmy z pojazdu i weszłyśmy do hotelu. Stanęłyśmy przy recepcji. Dostałyśmy klucze pod postacią kart do swoich pokoi. Ja dzieliłam pokój z moją przyjaciółką. Weszłyśmy do windy, która zawiozła nas na 23 piętro. Wysiadłyśmy i szłyśmy w kierunku naszego pokoju. Stanęłyśmy przed drzwiami z numerem 315. Kama włożyła kartę do czytnika. Zamek się otworzył.
- Gotowa?- Zapytała przyjaciółka.
- O każdej porze!- Odpowiedziałam.
Chwyciłyśmy obie za klamkę.
- To na trzy, cztery otwieramy.- Rzekła Kamcia.
- Trzy, czte-ry.- Powiedziałyśmy równo i nacisnęłyśmy klamkę. Jednak drzwi się nie otworzyły.
- Kama?
- Ups.. Chyba drzwi się nie otworzyły.- Powiedziała Kamila z uśmiechem.
- No łał, zdarzyłam zauważyć.- Odpowiedziałam rozkładając ręce. Popatrzyłam na dół, na swoje buty. Coś mnie uwierało. Przy tym trafiłam na drugi zamek.- Znalazłam rozwiązanie naszego problemu.- Powiedziałam i wskazałam placem w dolny, lewy róg drzwi.
-Ooo.. Dodatkowy zamek. Co za dziwny hotel.
Kamila włożyła kartę do urządzenia. Ponownie usłyszałyśmy dźwięk otwierającego się zamka.
-No to jeszcze raz. Teraz musi ie udać. Trzy, czte-ry.- Powiedziałam
Weszłyśmy do przestronnego pokoju, który był podzielony z mini kuchnią. Pomieszczenie maiło kolor pszeniczny. Na środku stały dwa skórzane fotele, a pomiędzy nimi sofa. Na wprost znajdował się duży telewizor z płaskim ekranem. Obok jednego z foteli stała szafka, na której stały figurki. Po drugiej stronie pokoju była mała kuchnia. Stał tam blat taki jak w barach. Do tego stały dwa krzesła barowe. Na ścianie wisiała szafka,a pod nią był zlew. Obok kuchni znajdowały się duże, rozsuwane drzwi. Podeszłam do nich i otworzyłam je. Zobaczyłam dwa małżeńskie łózka. Po prawej stronie był telewizor taki jak w poprzednim pomieszczeniu. Na przeciwko stała szafa na ubrania. Obok stała toaletka. Przy niej drzwi do łazienki. Kamila wbiegła do łazienki, a ja zaraz za nią. Była tam wanna z hydromasażem oraz tradycyjny prysznic. Po za tym podstawowe wyposażenie toalety, a i jeszcze nad dwiema umywalkami wsiało mega lustro. Poszłam do salonu po walizkę. Wypakowałam ubrania i tak dalej. Po wypakowaniu się położyłyśmy się na łóżka. Spojrzałam na telefon. Była 13.45. Dostałam sms-a od fotografa.
O 14 jest obiad. Zbierzemy się w holu.
Wstałyśmy i ogarnęłyśmy się. Ubrałyśmy się tak samo. Niebieskie rurki, czarne Conversy i luźne bluzki z Homerem Simpsonem. Akurat była 13.57. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Ktoś na mnie wszedł. Ja odruchowo chciałam uderzyć tę osobę w twarz.
- NIE!- Krzyknął Niall i chwycił moja rękę.- Czemu masz taki głupi odruch?!
- Ciesze się, że mam taki odruch.- Odpowiedziałam.
- A ja nie za bardzo.
- Pamiętasz co mi powiedziałeś w samolocie?- Zapytałam
- Przypomnisz?
- Powiedziałeś, że się ode mnie odwalisz to znaczy nie będziemy więcej gadać.
- Nawet nie przypuszczałem, że cię tu spotkam. Cóż za szczęście nas spotyka.- Powiedział.
- Cóż za pech, a nie szczęście.
- Dla mnie szczęście.- Odpowiedział.
- Dobra, skończmy tą rozmowę. Ty sobie idź ze swoimi przyjaciółmi, a ja sobie pójdę ze swoją przyjaciółką.
- Tylko,że twoja przyjaciółka idzie z moim przyjacielem.
- Ale masz tez innych przyjaciół.- Odpowiedziałam wskazując głową na resztę chłopaków.
- Przyjaciół i koleżankę.- Powiedział spoglądając mi prosto w oczy.
Jego oczy były cudne. Wpatrywałam się w nie z wielkim uśmiechem.
- Inga czemu nie odpowiadasz?- Zapytał Niall.
- Przepraszam. Chodźmy już, bo się spóźnimy.
- No właśnie, a na obiad nie można się spóźnić.- Odpowiedział blondasek.
Zjechałam windą z czterema chłopakami. Kamila zjechała wcześniej z Harrym, którzy czekali na nas w holu na sofach. Dosiedliśmy się do Loczka i mojej przyjaciółki.
- Niall patrz jak oni słodko razem wyglądają.- Powiedziałam.
- Ślicznie.- Odpowiedział.- Chciałbym tak wyglądać z tobą.
- Wyglądacie jeszcze ładniej.- Wtrącił jeden z jego kolegów.
Zaczerwieniłam się tak jak i Niall. Na miejsce przyszedł nasz fotograf i poszliśmy na obiad. Blondasek chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na niego z uśmiechem, a on to odwzajemnił. Po zjedzonym obiedzie musiałyśmy szykować się na sesje. Chłopcy odprowadzili nas pod drzwi. Harry pocałował Kamilę w policzek i ja przytulił. Niall spojrzał na mnie.
- Mogę cię po...- Powiedział lecz nie dokończył, bo ja go pocałowałam w usta. Jednak szybko zakończyłam pocałunek otworzyłam drzwi i wbiegłam do pokoju.
- Co ty dziecko zrobiłaś. Jaki ty masz zryty łeb.- Powiedział sama do siebie.
Zaraz weszła Kamila.
- Inga co to było?- Zapytała.
- Nie wiem. Coś mi odbiło.
- Ale to było słodkie.- Odpowiedziała z uśmiechem.
- Nie ważne to było spontaniczne. Nic nie znaczyło.- Wytłumaczyłam się.
Szybko spakowałyśmy rzeczy i wyszłyśmy z pokoju. Zmieniłyśmy tylko bluzki na czarne topy i różowe bluzy. Wyszłyśmy z hotelu i wsiadłyśmy do samochodu.
Przepraszam was z góry za błędy. Komentujcie!! (5 komentarzy). Piszcie co byście chcieli zobaczyć w kolejnych rozdziałach. Dziękuję;*
środa, 11 kwietnia 2012
Rozdział 3
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 9.30. Wstałam, podciągnęłam roletę. Za oknem świeciło piękne słońce. Przeciągnęłam się i poszłam wykonać poranna toaletę. Zeszłam na dół. Przy blacie kuchennym stała mama.
- Hej mamuś.- Przywitałam się.
- Hej. Jedz szybko śniadanie.
- Okay.- Odpowiedziałam.
Mama przygotowała mi pyszne grzanki z serkiem homogenizowanym i dżemem truskawkowym. Zjadłam jak najszybciej i poszłam się ubrać. Założyłam szare dresy oraz luźną, czarna koszulkę. Wyjęłam walizkę z szafy. Przygotowałam ubrania, które według mnie są potrzebne, ale mama na pewno coś dorzuci. Spakowałam wszystkie ubrania.- Teraz czas na kosmetyki.- Powiedziałam sama do siebie. Przeszłam do łazienki i otworzyłam szafkę, w której znajdowały się wszystkie moje przybory kosmetyczne. Powyjmowałam potrzebne rzeczy i ułożyłam w walizce. Po spakowaniu się zawołałam mamę.
- Mamo. Chodź na chwilę!- Krzyknęłam z góry.
- Już idę.
- Mam coś jeszcze dorzucić do walizki?- Zapytałam.- Moim zdaniem wystarczy.
- Ręczniki spakowałaś?
- Jeden wzięłam. W hotelu nam dadzą.
- Lepiej mieć swoje. Weź jeszcze dwa.- Powiedziała.
- Mamo wyluzuj. To jest 5 gwiazdkowy hotel.
- No dobrze. Czyli wszystko jest.- Odpowiedziała.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 12.04.- O my god.- Powiedziałam w myślach i wyszłam z domu. Poszłam kamienną ścieżką do ogromnego ogrodu. Usiadłam na ławce. W okół mnie było pełno zielonych drzew oraz kolorowych, kwitnących kwiatów. O moje uszy obijał się śpiew ptaków. Jednak nie skupiałam się na nim. Cały czas myślałam o moim ''nowym'' życiu. Postanowiłam zadzwonić do Kamili.
- Hej wstałaś?- Powiedziałam do telefonu.
- Tak. Już od 8.00 nie śpię. Musiałam się spakować. Moja kochana mamusia twierdzi, że muszę zabrać ze sobą jakieś jedzenie i jadę do reala. Przy okazji może trafie na koncert One Direction.
- Oj ja niestety pewnie też. Moja mama również coś takiego wymyśli.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
- He-he. Muszę kończyć pa pa.- Powiedziała.
- Pa.
Nadal siedziałam w ogrodzie i rozmyślałam. Nagle coś, a raczej ktoś mi przerwało. Moja mamusia wpadła na cudowny pomysł zakupienia żywności. Musiałam się zgodzić, bo inaczej by się darła. Potruchtałam do domu. Przebrałam się w łososiowe rurki i bokserkę w tym samym kolorze, a na ramiona narzuciłam czarny sweterek. Zeszłam na dół. Założyłam czarne szpilki i poszłam w kierunku samochodu. Czekałam na mamę 5 minut i pojechałyśmy do reala. Po 20 minutach drogi zaparkowałyśmy pod głównym wejściem i weszłyśmy do sklepu. Na środku ujrzałam dużą scenę, a na niej pięciu pedancików. Wydawało mi się, że skądś ich znam.- Już wiem to ci One Dire coś tam.- Powiedziałam w myślach. Wodząc wzrokiem po scenie napotkałam wzrok blondyna. Tez go skądś znałam. I znowu mnie olśniło.- On wylał na mnie wodę ze swoim kolegą.- Pomyślałam. Spojrzałam na niego ze złością na twarzy, a on bezczelnie się do mnie uśmiechnął. Ciśnienie mi podskoczyło. Chwyciłam mamę za rękę i poszłyśmy dalej. Byłam skazana na słuchanie tej muzyki, ponieważ rozbrzmiewała ona po całym centrum handlowym. Zrobiłyśmy szybkie zakupy i kierowałyśmy się w kierunku samochodu. Ktoś chwycił mnie za rękę, a ja odruchowo obróciłam się do tyłu i uderzyłam postać w twarz. Moje oczy ku zdziwieniu zobaczyły blondaska. Miał potarganą koszulkę, no dobra praktycznie w ogóle jej nie miał.
- Ała.- Jękną z bólu.- Mogłabyś nie bić każdego kto się złapie za rękę. Ostatnio tez mnie chciałaś uderzyć.
- Sorki. To taki odruch.- Wytłumaczyłam się.- Co ty tu robisz? Przecież macie koncert.
- Uciekłem ze sceny, bo zauważyłem, że wychodzisz.
- A jak pokonałeś tłum fanek?- Zapytałam i zaśmiałam się.
- Jak widzisz nie mam koszulki.- Odpowiedział i uśmiechnął się.
- A co w związku z tym, że wychodziłam ze sklepu?- Zapytałam zmieniając temat.
- Chciałbym twój numer telefonu.
- Koleś ty jesteś Brytyjczykiem ja Polką trochę sporo kilometrów nas dzieli.- Powiedziałam zapominając, że jutro lecę do Londynu.- Po za tym nie kręcą mnie tacy kolesie jak ty.
- Szkoda, ale zobaczymy się jeszcze?- Zapytał.
- Nie dam rady. Dziś lecę do An...- Nie dokończyłam. Nie chciał się z nim spotykać, ani nic w tym stylu.
- Gdzie?
- Do Argentyny.- Powiedziałam pierwsze lepsze państwo, którego nazwa rozpoczyna się literką ''A''.
- Znowu szkoda. To pa.- Odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- Pa.- Odpowiedziałam, a jak tylko się odwrócił zaczęłam wycierać policzek.
Poszłam szybkim krokiem do samochodu. Spakowałam zakupy do bagażnika i pojechałyśmy do domu. Mama włączyła radio. Spojrzałam kątem oka na zegarek w samochodzie. Była 16.03.
-O my god! Cztery godziny na zakupach.- Powiedziała do mamy.
- No. Tak to jest jak się na drugi dzień leci za granicę.
- Bywa.- Powiedziałam.
- Własnie Inga jeszcze jedziemy do babci.
- No fajnie. To 2 godziny w plecy.- Odpowiedziałam.- Nie licząc dojazdu.
- Oj tam narzekasz. W najbliższym czasie się z babcia nie spotkasz.
Moja babcia mieszka jakieś 80 kilometrów od mojego domu. Jechałyśmy około godziny. Po przyjeździe przywitałyśmy się ze staruszką, która zaprosiła nas na ciasto. Po godzinnej rozmowie pożegnałyśmy się i pojechałyśmy do domu. Oczywiście nie obeszło się od łez od strony babci. Gdy wróciłyśmy do domu poszłam się umyć. Wzięłam godzinną, gorącą kąpiel. Myślałam o jutrzejszym locie bawiąc się otaczająca mnie pianą. Gdy wyszłam z łazienki mama zaczęła swoją mowę.- Córciu pamiętaj nie bierz nic od obcych, pilnuj swoich rzeczy i ogólnie pilnujcie się wzajemnie z Kamilą.
- I nie dawaj dupy.- Dorzucił Michał.
- Wiesz nie jestem jak twoje koleżanki. Mam do siebie szacunek. Odpowiedziałam, a Miki odszedł speszony. Jeszcze chwile rozmawiałam z rodzicami i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, rozebrałam łóżko, na którym usiadłam. Nastawiłam budzik na 3.45, bo o 5.15 musiałam już być na lotnisku. Odłożyłam telefon na półkę i położyłam się spać.
Przepraszam z góry za błędy. Troszkę ten rozdział nudny. Wyrażajcie swoja opinie w komentarzach
DZIĘKUJĘ!
- Hej mamuś.- Przywitałam się.
- Hej. Jedz szybko śniadanie.
- Okay.- Odpowiedziałam.
Mama przygotowała mi pyszne grzanki z serkiem homogenizowanym i dżemem truskawkowym. Zjadłam jak najszybciej i poszłam się ubrać. Założyłam szare dresy oraz luźną, czarna koszulkę. Wyjęłam walizkę z szafy. Przygotowałam ubrania, które według mnie są potrzebne, ale mama na pewno coś dorzuci. Spakowałam wszystkie ubrania.- Teraz czas na kosmetyki.- Powiedziałam sama do siebie. Przeszłam do łazienki i otworzyłam szafkę, w której znajdowały się wszystkie moje przybory kosmetyczne. Powyjmowałam potrzebne rzeczy i ułożyłam w walizce. Po spakowaniu się zawołałam mamę.
- Mamo. Chodź na chwilę!- Krzyknęłam z góry.
- Już idę.
- Mam coś jeszcze dorzucić do walizki?- Zapytałam.- Moim zdaniem wystarczy.
- Ręczniki spakowałaś?
- Jeden wzięłam. W hotelu nam dadzą.
- Lepiej mieć swoje. Weź jeszcze dwa.- Powiedziała.
- Mamo wyluzuj. To jest 5 gwiazdkowy hotel.
- No dobrze. Czyli wszystko jest.- Odpowiedziała.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 12.04.- O my god.- Powiedziałam w myślach i wyszłam z domu. Poszłam kamienną ścieżką do ogromnego ogrodu. Usiadłam na ławce. W okół mnie było pełno zielonych drzew oraz kolorowych, kwitnących kwiatów. O moje uszy obijał się śpiew ptaków. Jednak nie skupiałam się na nim. Cały czas myślałam o moim ''nowym'' życiu. Postanowiłam zadzwonić do Kamili.
- Hej wstałaś?- Powiedziałam do telefonu.
- Tak. Już od 8.00 nie śpię. Musiałam się spakować. Moja kochana mamusia twierdzi, że muszę zabrać ze sobą jakieś jedzenie i jadę do reala. Przy okazji może trafie na koncert One Direction.
- Oj ja niestety pewnie też. Moja mama również coś takiego wymyśli.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
- He-he. Muszę kończyć pa pa.- Powiedziała.
- Pa.
Nadal siedziałam w ogrodzie i rozmyślałam. Nagle coś, a raczej ktoś mi przerwało. Moja mamusia wpadła na cudowny pomysł zakupienia żywności. Musiałam się zgodzić, bo inaczej by się darła. Potruchtałam do domu. Przebrałam się w łososiowe rurki i bokserkę w tym samym kolorze, a na ramiona narzuciłam czarny sweterek. Zeszłam na dół. Założyłam czarne szpilki i poszłam w kierunku samochodu. Czekałam na mamę 5 minut i pojechałyśmy do reala. Po 20 minutach drogi zaparkowałyśmy pod głównym wejściem i weszłyśmy do sklepu. Na środku ujrzałam dużą scenę, a na niej pięciu pedancików. Wydawało mi się, że skądś ich znam.- Już wiem to ci One Dire coś tam.- Powiedziałam w myślach. Wodząc wzrokiem po scenie napotkałam wzrok blondyna. Tez go skądś znałam. I znowu mnie olśniło.- On wylał na mnie wodę ze swoim kolegą.- Pomyślałam. Spojrzałam na niego ze złością na twarzy, a on bezczelnie się do mnie uśmiechnął. Ciśnienie mi podskoczyło. Chwyciłam mamę za rękę i poszłyśmy dalej. Byłam skazana na słuchanie tej muzyki, ponieważ rozbrzmiewała ona po całym centrum handlowym. Zrobiłyśmy szybkie zakupy i kierowałyśmy się w kierunku samochodu. Ktoś chwycił mnie za rękę, a ja odruchowo obróciłam się do tyłu i uderzyłam postać w twarz. Moje oczy ku zdziwieniu zobaczyły blondaska. Miał potarganą koszulkę, no dobra praktycznie w ogóle jej nie miał.
- Ała.- Jękną z bólu.- Mogłabyś nie bić każdego kto się złapie za rękę. Ostatnio tez mnie chciałaś uderzyć.
- Sorki. To taki odruch.- Wytłumaczyłam się.- Co ty tu robisz? Przecież macie koncert.
- Uciekłem ze sceny, bo zauważyłem, że wychodzisz.
- A jak pokonałeś tłum fanek?- Zapytałam i zaśmiałam się.
- Jak widzisz nie mam koszulki.- Odpowiedział i uśmiechnął się.
- A co w związku z tym, że wychodziłam ze sklepu?- Zapytałam zmieniając temat.
- Chciałbym twój numer telefonu.
- Koleś ty jesteś Brytyjczykiem ja Polką trochę sporo kilometrów nas dzieli.- Powiedziałam zapominając, że jutro lecę do Londynu.- Po za tym nie kręcą mnie tacy kolesie jak ty.
- Szkoda, ale zobaczymy się jeszcze?- Zapytał.
- Nie dam rady. Dziś lecę do An...- Nie dokończyłam. Nie chciał się z nim spotykać, ani nic w tym stylu.
- Gdzie?
- Do Argentyny.- Powiedziałam pierwsze lepsze państwo, którego nazwa rozpoczyna się literką ''A''.
- Znowu szkoda. To pa.- Odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- Pa.- Odpowiedziałam, a jak tylko się odwrócił zaczęłam wycierać policzek.
Poszłam szybkim krokiem do samochodu. Spakowałam zakupy do bagażnika i pojechałyśmy do domu. Mama włączyła radio. Spojrzałam kątem oka na zegarek w samochodzie. Była 16.03.
-O my god! Cztery godziny na zakupach.- Powiedziała do mamy.
- No. Tak to jest jak się na drugi dzień leci za granicę.
- Bywa.- Powiedziałam.
- Własnie Inga jeszcze jedziemy do babci.
- No fajnie. To 2 godziny w plecy.- Odpowiedziałam.- Nie licząc dojazdu.
- Oj tam narzekasz. W najbliższym czasie się z babcia nie spotkasz.
Moja babcia mieszka jakieś 80 kilometrów od mojego domu. Jechałyśmy około godziny. Po przyjeździe przywitałyśmy się ze staruszką, która zaprosiła nas na ciasto. Po godzinnej rozmowie pożegnałyśmy się i pojechałyśmy do domu. Oczywiście nie obeszło się od łez od strony babci. Gdy wróciłyśmy do domu poszłam się umyć. Wzięłam godzinną, gorącą kąpiel. Myślałam o jutrzejszym locie bawiąc się otaczająca mnie pianą. Gdy wyszłam z łazienki mama zaczęła swoją mowę.- Córciu pamiętaj nie bierz nic od obcych, pilnuj swoich rzeczy i ogólnie pilnujcie się wzajemnie z Kamilą.
- I nie dawaj dupy.- Dorzucił Michał.
- Wiesz nie jestem jak twoje koleżanki. Mam do siebie szacunek. Odpowiedziałam, a Miki odszedł speszony. Jeszcze chwile rozmawiałam z rodzicami i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, rozebrałam łóżko, na którym usiadłam. Nastawiłam budzik na 3.45, bo o 5.15 musiałam już być na lotnisku. Odłożyłam telefon na półkę i położyłam się spać.
Przepraszam z góry za błędy. Troszkę ten rozdział nudny. Wyrażajcie swoja opinie w komentarzach
DZIĘKUJĘ!
czwartek, 5 kwietnia 2012
Rozdział 2
Poprawiłam makijaż, wyprostowałam włosy i poszłam się ubrać. Założyłam na siebie niebieski rurki, czarny top i bejsbolówkę, ponieważ było już chłodno. Zeszłam na dół, założyłam niebieski szpilki i wyszłam z domu na autobus. Gdy doszłam autobus podjechał. Wsiadłam pierwszymi drzwiami. Po dwóch przystankach wsiadła tez Kamila.
- Hej.- Powiedziała.
- Hej.
-Inga mam pytanie. Co z twoja muzyką jak wyjedziesz za granicę?- Zapytała.
- Będę nagrywać dalej. Znajdę jakieś dobre studio, a jak płyty dotrą do Polski to jeszcze nie wiem.
- Aha.- Odpowiedziała.
Wysiadłyśmy z autobusy i poszłyśmy w kierunku hali. Słońce powoli zachodziło. Weszłyśmy do sali, w której odbywały się sesje. Przywitałyśmy się z dziewczynami i poszłyśmy się przebrać. Założyłyśmy na siebie piękne suknie projektu Dawida Wolińskiego. Podeszłam do lustra w celu poprawienia włosów. Zaraz podeszła do mnie Magda < jedna z koleżanek>.
- I jak jedziesz do Londynu?- Zapytała miłym głosem.
- Tak, strasznie się cieszę.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.- A ty?
- Też jadę.- Odpowiedziała.- Ale niestety Natalia nie jedzie.- Stwierdziła ze smutkiem. W końcu to jej najlepsza przyjaciółka.
- Przykro mi, ale następnym razem na pewno się dostanie.
- Mam nadzieję.
Dokończyłam poprawiać włosy i poszłam na plan zdjęciowy. Sesja minęła szybko. Fotograf Poinformował nas jak będzie wyglądał cały lot do UK i poszłyśmy do domu. Wysiadłyśmy do mało zatłoczonego autobusu.
- Strasznie się cieszę, że tam lecimy.- Powiedziałam.
- Ja też i to nie wiesz jak bardzo!
Po dalszej rozmowie wysiadłyśmy i każda z nas skierowała się w kierunku swojego domu. Spojrzałam na zegarek. Była 21.10.- To już ta godzina.- Powiedziała w myślach i poszłam do domu.
- Hej mamo!- Krzyknęłam.
- Cześć.- Odpowiedziała.- Mała jutro musisz się spakować.
- Wiem. Mamuś ja jeszcze idę na browarka do Bartka i tak dalej.
- Ale jednego tego browarka.
- Dobrze.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Tylko nie bądź długo.
-Ok.
Wyszłam na dwór. Kierowałam się w kierunku boiska, bo tam zazwyczaj siedzimy.
-Siemanko.- Przywitałam się z wszystkimi.
-Łapcia.- Odpowiedzieli z uśmiechem.- Przyszłaś do nas. Myśleliśmy, że już dla ciebie nie istniejemy.
- To, że dostałam pracę w Wielkiej Brytani nie oznacza, że przestaliście dla mnie istnieć.- Powiedziałam ze smutkiem.
- Ale Londyn to wielki świat. Piosenkarze, modelki, tancerze i ogólnie gwiazdy. Teraz będziesz miała takich znajomych.
- Dobrze powiedziane B Ę D Ę M I A Ł A. Teraz mam was i myślę, że to się nigdy nie zmieni.
- Dobra, skończcie tą głupią rozmowę.- Przerwała Klaudia.
- Spoko.- Odpowiedział Bartek.
- To jak macie dla mnie tego browarka?- Zapytałam.
- No jasne, i to nie jednego.
-Mam mi pozwoliła tylko jednego wypić. Ha-ha-ha. Jak zawsze zresztą.
- Ha- ha- ha. Dobry bajer nie jest zły.- Powiedziała Klaudia i wyszczerzyła ząbki.- To teraz opowiadaj jak doszło do tego, że lecisz do Londynu.
- Jakieś 3 miesiące temu miałyśmy sesję. Zdjęcia trafiły do znanego fotografa, a on spośród 15 dziewczyn wybrał 5.
- Ahh... Cóż za cudowna historia.- Przerwał Alan.- Możemy pogadać o czymś innym?
- Ciekawe o czym?- Zapytała Martyna robiąc dziwną minę.
- No na przykład... Hmm o muzyce.- Odpowiedział.- Jutro Fokus ma koncert w Spodku. Możemy się tam wybrać.
- Co ty Fokusa na oczy nigdy nie widziałeś?! Przecież tam będzie tyle fanów i fanek, że się tam nie dostaniesz.- Odparłam.
- Widziałem. Ale można by z nim pogadać.
- Co racja to racja.- Odpowiedziałam.
- Ty, a masz jeszcze z nim kontakt? Przecież nagrywałaś z nim piosenkę.
- Ta i robiłam za chórek.- Odpowiedziałam i zaśmiałam się.
- Ale dał ci swój numer telefonu?- Zapytał z oczekiwaniem na pozytywną odpowiedź.
- Dał, ale już go nie mam.
- Szkoda.- Odpowiedział zawiedziony.- To jedziemy jutro do Katowic na ten koncert?
- Nie mogę. Muszę się pakować.- Powiedziałam.- A tak w ogóle która jest godzina?
- 22.20. - Odpowiedziała Klaudia.
Łoł. To co robimy?- Zapytałam.
- Siedzimy i pijemy piwo.- Usłyszałam głos Bartka.
- Ej pobawmy się z chowanego. Pamiętacie jak się bawiliśmy za dzieciaka?
- No jaszka. To chodźmy.- Odpowiedzieli prawie równo.
Po półgodzinnej zabawie pożegnałam się ze znajomymi i poszłam do domu. Gdy przyszłam mama stała w drzwiach i coś gadała, ale byłam za bardzo zmęczona żeby odpowiadać. Weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wbiegłam po schodach do mojego pokoju. Rozebrałam łózko i położyłam się. Rozpoczęło się rozmyślanie na temat całego lotu i tak dalej, aż w końcu zasnęłam.
Przepraszam was za błędy. Troszkę ten rozdział nudny, bo nie maiłam weny twórczej. Następny postaram się napisać na wtorek. Komentujcie, bo chciałabym wiedzieć czy ktoś czyta w ogóle tego bloga.
- Hej.- Powiedziała.
- Hej.
-Inga mam pytanie. Co z twoja muzyką jak wyjedziesz za granicę?- Zapytała.
- Będę nagrywać dalej. Znajdę jakieś dobre studio, a jak płyty dotrą do Polski to jeszcze nie wiem.
- Aha.- Odpowiedziała.
Wysiadłyśmy z autobusy i poszłyśmy w kierunku hali. Słońce powoli zachodziło. Weszłyśmy do sali, w której odbywały się sesje. Przywitałyśmy się z dziewczynami i poszłyśmy się przebrać. Założyłyśmy na siebie piękne suknie projektu Dawida Wolińskiego. Podeszłam do lustra w celu poprawienia włosów. Zaraz podeszła do mnie Magda < jedna z koleżanek>.
- I jak jedziesz do Londynu?- Zapytała miłym głosem.
- Tak, strasznie się cieszę.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.- A ty?
- Też jadę.- Odpowiedziała.- Ale niestety Natalia nie jedzie.- Stwierdziła ze smutkiem. W końcu to jej najlepsza przyjaciółka.
- Przykro mi, ale następnym razem na pewno się dostanie.
- Mam nadzieję.
Dokończyłam poprawiać włosy i poszłam na plan zdjęciowy. Sesja minęła szybko. Fotograf Poinformował nas jak będzie wyglądał cały lot do UK i poszłyśmy do domu. Wysiadłyśmy do mało zatłoczonego autobusu.
- Strasznie się cieszę, że tam lecimy.- Powiedziałam.
- Ja też i to nie wiesz jak bardzo!
Po dalszej rozmowie wysiadłyśmy i każda z nas skierowała się w kierunku swojego domu. Spojrzałam na zegarek. Była 21.10.- To już ta godzina.- Powiedziała w myślach i poszłam do domu.
- Hej mamo!- Krzyknęłam.
- Cześć.- Odpowiedziała.- Mała jutro musisz się spakować.
- Wiem. Mamuś ja jeszcze idę na browarka do Bartka i tak dalej.
- Ale jednego tego browarka.
- Dobrze.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Tylko nie bądź długo.
-Ok.
Wyszłam na dwór. Kierowałam się w kierunku boiska, bo tam zazwyczaj siedzimy.
-Siemanko.- Przywitałam się z wszystkimi.
-Łapcia.- Odpowiedzieli z uśmiechem.- Przyszłaś do nas. Myśleliśmy, że już dla ciebie nie istniejemy.
- To, że dostałam pracę w Wielkiej Brytani nie oznacza, że przestaliście dla mnie istnieć.- Powiedziałam ze smutkiem.
- Ale Londyn to wielki świat. Piosenkarze, modelki, tancerze i ogólnie gwiazdy. Teraz będziesz miała takich znajomych.
- Dobrze powiedziane B Ę D Ę M I A Ł A. Teraz mam was i myślę, że to się nigdy nie zmieni.
- Dobra, skończcie tą głupią rozmowę.- Przerwała Klaudia.
- Spoko.- Odpowiedział Bartek.
- To jak macie dla mnie tego browarka?- Zapytałam.
- No jasne, i to nie jednego.
-Mam mi pozwoliła tylko jednego wypić. Ha-ha-ha. Jak zawsze zresztą.
- Ha- ha- ha. Dobry bajer nie jest zły.- Powiedziała Klaudia i wyszczerzyła ząbki.- To teraz opowiadaj jak doszło do tego, że lecisz do Londynu.
- Jakieś 3 miesiące temu miałyśmy sesję. Zdjęcia trafiły do znanego fotografa, a on spośród 15 dziewczyn wybrał 5.
- Ahh... Cóż za cudowna historia.- Przerwał Alan.- Możemy pogadać o czymś innym?
- Ciekawe o czym?- Zapytała Martyna robiąc dziwną minę.
- No na przykład... Hmm o muzyce.- Odpowiedział.- Jutro Fokus ma koncert w Spodku. Możemy się tam wybrać.
- Co ty Fokusa na oczy nigdy nie widziałeś?! Przecież tam będzie tyle fanów i fanek, że się tam nie dostaniesz.- Odparłam.
- Widziałem. Ale można by z nim pogadać.
- Co racja to racja.- Odpowiedziałam.
- Ty, a masz jeszcze z nim kontakt? Przecież nagrywałaś z nim piosenkę.
- Ta i robiłam za chórek.- Odpowiedziałam i zaśmiałam się.
- Ale dał ci swój numer telefonu?- Zapytał z oczekiwaniem na pozytywną odpowiedź.
- Dał, ale już go nie mam.
- Szkoda.- Odpowiedział zawiedziony.- To jedziemy jutro do Katowic na ten koncert?
- Nie mogę. Muszę się pakować.- Powiedziałam.- A tak w ogóle która jest godzina?
- 22.20. - Odpowiedziała Klaudia.
Łoł. To co robimy?- Zapytałam.
- Siedzimy i pijemy piwo.- Usłyszałam głos Bartka.
- Ej pobawmy się z chowanego. Pamiętacie jak się bawiliśmy za dzieciaka?
- No jaszka. To chodźmy.- Odpowiedzieli prawie równo.
Po półgodzinnej zabawie pożegnałam się ze znajomymi i poszłam do domu. Gdy przyszłam mama stała w drzwiach i coś gadała, ale byłam za bardzo zmęczona żeby odpowiadać. Weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wbiegłam po schodach do mojego pokoju. Rozebrałam łózko i położyłam się. Rozpoczęło się rozmyślanie na temat całego lotu i tak dalej, aż w końcu zasnęłam.
Przepraszam was za błędy. Troszkę ten rozdział nudny, bo nie maiłam weny twórczej. Następny postaram się napisać na wtorek. Komentujcie, bo chciałabym wiedzieć czy ktoś czyta w ogóle tego bloga.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)