piątek, 27 kwietnia 2012
Info
Przepraszam, że tak długo nie dodaje kolejnego rozdziału. Brakowało mi czasu. Następny będzie dopiero w następnym tygodniu, ponieważ wyjeżdżam.
wtorek, 17 kwietnia 2012
Rozdział 4
Następnego ranka byłam strasznie zmęczona. Wstałam, złożyłam łóżko, wzięłam przygotowane wcześniej ubrania i poszłam do łazienki. Wykonałam poranna toaletę. Zegarek wskazywał godzinę 4.20.- Jak ja się gramolę- Powiedziałam sama do siebie. Zeszłam po cichu na dół i weszłam do kuchni. Na stole stał kubek z herbatą, a obok talerz z dwiema kanapkami. Usiadłam przy stole i zaczęłam spożywać posiłek. Do pomieszczenia wszedł tata.
- Mała spakowałaś już kosmetyczkę?
- Zapytał.- Chciałbym już schować walizkę do bagażnika.
- Momencik, już chowam.Spakowałam szybko kosmetyczkę i dokończyłam śniadanie. Umyłam po sobie naczynia i poszłam założyć skórzana, czarną kurtkę oraz czarne Conversy. Wyszłam z domu po czym wsiadłam do samochodu, w którym siedziała mama. Zaraz po mnie wsiadł tata i odjechaliśmy. Popatrzyłam na mój dom. W oczach miałam łzy. Nie chciałam płakać. Co by było jakby mi się tusz do rzęs rozmazał i eyeliner. Powachlowałam jakąś kartką przed oczami. Ciężko było opuścić rodzinny dom. Po czterdziestu minutach dojechaliśmy na lotnisko. Przed wejściem stała Kamila z rodzicami. Szybko do niej podbiegłam i przytuliłam się.
- Hejka.- Powiedziała.
- Hej. Jezu jak się cieszę, że to już dziś.
- Ja tak samo.- Odpowiedziała.Weszłyśmy do budynku. nasi rodzice rozmawiali. My poszłyśmy ze swoimi bagażami do reszty dziewcząt.
- Hej.- Przywitałyśmy się z nimi.
- Cześć.- Odpowiedziały.
- Kiedy mamy odprawę?- Zapytałam.
- Chodźcie dziewczyny.- Usłyszałyśmy głos naszego fotografa.
- No chyba już.- Odpowiedziałam Natalia. Rzeczywiście rozpoczęła się odprawa.
- Dziewczęta lecimy prywatnym samolotem i poproszono mnie abym zabrał jeszcze pięciu chłopców. Więc się zgodziłem
.- Powiedział nasz opiekun.
- Okay.- Odpowiedziałyśmy.
Po odprawie wsiadłyśmy do samolotu. Stewardessy były bardzo miłe. Usiadłam obok Kamili. Zapięłyśmy pasy. Samolot wystartował.
-Łaa...- Powiedziała Kamila.
- Co ci?
- Cieszę się. Inga a widziałaś już tych pięciu chłopaków?- Zapytała.
- Nie i nie mam zamiaru zawierać z nimi znajomości.
- Ale ty jesteś. Trzeba ich poznać. Może ktoś ładny się trafi.- Rzekła.
- Jak jakiś ładny to może się skuszę.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
Kama założyła słuchawki na uszy i zaczęła coś śpiewać po Anielsku. Ktoś mnie tyknął palcem od tłu. Obróciłam się. To ten kolega blondyna, który miała loki.
- Ładnie śpiewasz.- Powiedział.
- Ale to nie ja.- Zaprzeczyłam.- To moja przyjaciółka.
- A możesz ja poprosić o zdjęcie słuchawek?
- Jasne.- Odpowiedziałam.
Zdjęłam Kamili słuchawki z uszu.
- Ktoś chce z tobą gadać. Obróć się do tyłu.- Powiedziałam.
-To Harry Styles. Aaaa.- Powiedziała i zaczęła piszczeć.
- Ty tak nie zareagowałaś.- Chłopak skierował wypowiedź do mnie.- A jak macie na imię?
- To Inga, a ja jestem Kamila.
- Ja jestem Harry. To mój kolega Niall.
Zza fotela wychylił się Blondasek.- Cześć.
- OMG. Czy ja jestem na ciebie skazana?!- Odpowiedziałam z zażenowaniem.
- Najwidoczniej.
Kamila rozmawiała z Harrym,a ja założyłam słuchawki na uszy. Poczułam dotyk czyjś reki na ramieniu. Odwróciłam się.
-Pogadamy?- Zapytał Blondasek.
- Odwal się ode mnie.-Odpowiedziałam zdenerwowana i się obróciłam.
Po chwili znowu ktoś mnie szturchną, ale w drugie ramię. Zdjęłam słuchawki i odwróciłam się.
- Pogadamy?- Zapytał blondasek.
- Odwal się.- Odpowiedziałam i założyłam słuchawki.
Wyjęłam kartkę z torby i zaczęłam pisać tekst piosenki do słuchanego bitu. Napisałam trzy wersy i znowu poczułam szturchnięcie. Domyśliłam się, że to ten Niall. Więc nie zareagowałam. Szturchnął mnie jeszcze cztery razy, ale ja dalej nie zwracałam na to uwagi. Za następnym razem już nie wytrzymałam.<賰>- Czego chcesz?- Zapytałam
-Miałaś lecieć do Algierii,a nie do Anglii.
- Oj tam, oj tam.- Odpowiedziałam z delikatnym uśmieszkiem.
- Nie chcesz utrzymywać ze mną kontaktu prawda?
- Nie chcę cię urazić, ale nie za bardzo.- Odpowiedziałam.
- Okay ja to zrozumiem.
- To dobrze.- Odrzekłam z ulgą.
- Inga!
- Tak?
- Jeszcze jedno i możemy więcej nie gadać. Mogę cię pocałować?- Zapytał.
- O nie!
- Okay, przepraszam jeżeli cię uraziłem.
- Łał. Jaki on miły.- Pomyślałam i wróciłam do wcześniej wykonywanej czynności.
Samolot wylądował. Gdy wysiedliśmy o dziwo nie ujrzałyśmy piszczących fanek na widok tych chłopców.
- Nareszcie, nareszcie jestem w upragnionym miejscu.- Powiedziała Kamila.
Nie ma takiego pozytywnego słowa, które określiło by nasza radość. Wsiadłyśmy do dużego, czarnego samochodu. Na szczęście już nie musiałam oglądać twarzy pięciu piosenkarzy. Samochód zaparkował przy ogromnym hotelu. Wysiadłyśmy z pojazdu i weszłyśmy do hotelu. Stanęłyśmy przy recepcji. Dostałyśmy klucze pod postacią kart do swoich pokoi. Ja dzieliłam pokój z moją przyjaciółką. Weszłyśmy do windy, która zawiozła nas na 23 piętro. Wysiadłyśmy i szłyśmy w kierunku naszego pokoju. Stanęłyśmy przed drzwiami z numerem 315. Kama włożyła kartę do czytnika. Zamek się otworzył.
- Gotowa?- Zapytała przyjaciółka.
- O każdej porze!- Odpowiedziałam.
Chwyciłyśmy obie za klamkę.
- To na trzy, cztery otwieramy.- Rzekła Kamcia.
- Trzy, czte-ry.- Powiedziałyśmy równo i nacisnęłyśmy klamkę. Jednak drzwi się nie otworzyły.
- Kama?
- Ups.. Chyba drzwi się nie otworzyły.- Powiedziała Kamila z uśmiechem.
- No łał, zdarzyłam zauważyć.- Odpowiedziałam rozkładając ręce. Popatrzyłam na dół, na swoje buty. Coś mnie uwierało. Przy tym trafiłam na drugi zamek.- Znalazłam rozwiązanie naszego problemu.- Powiedziałam i wskazałam placem w dolny, lewy róg drzwi.
-Ooo.. Dodatkowy zamek. Co za dziwny hotel.
Kamila włożyła kartę do urządzenia. Ponownie usłyszałyśmy dźwięk otwierającego się zamka.
-No to jeszcze raz. Teraz musi ie udać. Trzy, czte-ry.- Powiedziałam
Weszłyśmy do przestronnego pokoju, który był podzielony z mini kuchnią. Pomieszczenie maiło kolor pszeniczny. Na środku stały dwa skórzane fotele, a pomiędzy nimi sofa. Na wprost znajdował się duży telewizor z płaskim ekranem. Obok jednego z foteli stała szafka, na której stały figurki. Po drugiej stronie pokoju była mała kuchnia. Stał tam blat taki jak w barach. Do tego stały dwa krzesła barowe. Na ścianie wisiała szafka,a pod nią był zlew. Obok kuchni znajdowały się duże, rozsuwane drzwi. Podeszłam do nich i otworzyłam je. Zobaczyłam dwa małżeńskie łózka. Po prawej stronie był telewizor taki jak w poprzednim pomieszczeniu. Na przeciwko stała szafa na ubrania. Obok stała toaletka. Przy niej drzwi do łazienki. Kamila wbiegła do łazienki, a ja zaraz za nią. Była tam wanna z hydromasażem oraz tradycyjny prysznic. Po za tym podstawowe wyposażenie toalety, a i jeszcze nad dwiema umywalkami wsiało mega lustro. Poszłam do salonu po walizkę. Wypakowałam ubrania i tak dalej. Po wypakowaniu się położyłyśmy się na łóżka. Spojrzałam na telefon. Była 13.45. Dostałam sms-a od fotografa.
O 14 jest obiad. Zbierzemy się w holu.
Wstałyśmy i ogarnęłyśmy się. Ubrałyśmy się tak samo. Niebieskie rurki, czarne Conversy i luźne bluzki z Homerem Simpsonem. Akurat była 13.57. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Ktoś na mnie wszedł. Ja odruchowo chciałam uderzyć tę osobę w twarz.
- NIE!- Krzyknął Niall i chwycił moja rękę.- Czemu masz taki głupi odruch?!
- Ciesze się, że mam taki odruch.- Odpowiedziałam.
- A ja nie za bardzo.
- Pamiętasz co mi powiedziałeś w samolocie?- Zapytałam
- Przypomnisz?
- Powiedziałeś, że się ode mnie odwalisz to znaczy nie będziemy więcej gadać.
- Nawet nie przypuszczałem, że cię tu spotkam. Cóż za szczęście nas spotyka.- Powiedział.
- Cóż za pech, a nie szczęście.
- Dla mnie szczęście.- Odpowiedział.
- Dobra, skończmy tą rozmowę. Ty sobie idź ze swoimi przyjaciółmi, a ja sobie pójdę ze swoją przyjaciółką.
- Tylko,że twoja przyjaciółka idzie z moim przyjacielem.
- Ale masz tez innych przyjaciół.- Odpowiedziałam wskazując głową na resztę chłopaków.
- Przyjaciół i koleżankę.- Powiedział spoglądając mi prosto w oczy.
Jego oczy były cudne. Wpatrywałam się w nie z wielkim uśmiechem.
- Inga czemu nie odpowiadasz?- Zapytał Niall.
- Przepraszam. Chodźmy już, bo się spóźnimy.
- No właśnie, a na obiad nie można się spóźnić.- Odpowiedział blondasek.
Zjechałam windą z czterema chłopakami. Kamila zjechała wcześniej z Harrym, którzy czekali na nas w holu na sofach. Dosiedliśmy się do Loczka i mojej przyjaciółki.
- Niall patrz jak oni słodko razem wyglądają.- Powiedziałam.
- Ślicznie.- Odpowiedział.- Chciałbym tak wyglądać z tobą.
- Wyglądacie jeszcze ładniej.- Wtrącił jeden z jego kolegów.
Zaczerwieniłam się tak jak i Niall. Na miejsce przyszedł nasz fotograf i poszliśmy na obiad. Blondasek chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na niego z uśmiechem, a on to odwzajemnił. Po zjedzonym obiedzie musiałyśmy szykować się na sesje. Chłopcy odprowadzili nas pod drzwi. Harry pocałował Kamilę w policzek i ja przytulił. Niall spojrzał na mnie.
- Mogę cię po...- Powiedział lecz nie dokończył, bo ja go pocałowałam w usta. Jednak szybko zakończyłam pocałunek otworzyłam drzwi i wbiegłam do pokoju.
- Co ty dziecko zrobiłaś. Jaki ty masz zryty łeb.- Powiedział sama do siebie.
Zaraz weszła Kamila.
- Inga co to było?- Zapytała.
- Nie wiem. Coś mi odbiło.
- Ale to było słodkie.- Odpowiedziała z uśmiechem.
- Nie ważne to było spontaniczne. Nic nie znaczyło.- Wytłumaczyłam się.
Szybko spakowałyśmy rzeczy i wyszłyśmy z pokoju. Zmieniłyśmy tylko bluzki na czarne topy i różowe bluzy. Wyszłyśmy z hotelu i wsiadłyśmy do samochodu.
Przepraszam was z góry za błędy. Komentujcie!! (5 komentarzy). Piszcie co byście chcieli zobaczyć w kolejnych rozdziałach. Dziękuję;*
- Mała spakowałaś już kosmetyczkę?
- Zapytał.- Chciałbym już schować walizkę do bagażnika.
- Momencik, już chowam.Spakowałam szybko kosmetyczkę i dokończyłam śniadanie. Umyłam po sobie naczynia i poszłam założyć skórzana, czarną kurtkę oraz czarne Conversy. Wyszłam z domu po czym wsiadłam do samochodu, w którym siedziała mama. Zaraz po mnie wsiadł tata i odjechaliśmy. Popatrzyłam na mój dom. W oczach miałam łzy. Nie chciałam płakać. Co by było jakby mi się tusz do rzęs rozmazał i eyeliner. Powachlowałam jakąś kartką przed oczami. Ciężko było opuścić rodzinny dom. Po czterdziestu minutach dojechaliśmy na lotnisko. Przed wejściem stała Kamila z rodzicami. Szybko do niej podbiegłam i przytuliłam się.
- Hejka.- Powiedziała.
- Hej. Jezu jak się cieszę, że to już dziś.
- Ja tak samo.- Odpowiedziała.Weszłyśmy do budynku. nasi rodzice rozmawiali. My poszłyśmy ze swoimi bagażami do reszty dziewcząt.
- Hej.- Przywitałyśmy się z nimi.
- Cześć.- Odpowiedziały.
- Kiedy mamy odprawę?- Zapytałam.
- Chodźcie dziewczyny.- Usłyszałyśmy głos naszego fotografa.
- No chyba już.- Odpowiedziałam Natalia. Rzeczywiście rozpoczęła się odprawa.
- Dziewczęta lecimy prywatnym samolotem i poproszono mnie abym zabrał jeszcze pięciu chłopców. Więc się zgodziłem
.- Powiedział nasz opiekun.
- Okay.- Odpowiedziałyśmy.
Po odprawie wsiadłyśmy do samolotu. Stewardessy były bardzo miłe. Usiadłam obok Kamili. Zapięłyśmy pasy. Samolot wystartował.
-Łaa...- Powiedziała Kamila.
- Co ci?
- Cieszę się. Inga a widziałaś już tych pięciu chłopaków?- Zapytała.
- Nie i nie mam zamiaru zawierać z nimi znajomości.
- Ale ty jesteś. Trzeba ich poznać. Może ktoś ładny się trafi.- Rzekła.
- Jak jakiś ładny to może się skuszę.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
Kama założyła słuchawki na uszy i zaczęła coś śpiewać po Anielsku. Ktoś mnie tyknął palcem od tłu. Obróciłam się. To ten kolega blondyna, który miała loki.
- Ładnie śpiewasz.- Powiedział.
- Ale to nie ja.- Zaprzeczyłam.- To moja przyjaciółka.
- A możesz ja poprosić o zdjęcie słuchawek?
- Jasne.- Odpowiedziałam.
Zdjęłam Kamili słuchawki z uszu.
- Ktoś chce z tobą gadać. Obróć się do tyłu.- Powiedziałam.
-To Harry Styles. Aaaa.- Powiedziała i zaczęła piszczeć.
- Ty tak nie zareagowałaś.- Chłopak skierował wypowiedź do mnie.- A jak macie na imię?
- To Inga, a ja jestem Kamila.
- Ja jestem Harry. To mój kolega Niall.
Zza fotela wychylił się Blondasek.- Cześć.
- OMG. Czy ja jestem na ciebie skazana?!- Odpowiedziałam z zażenowaniem.
- Najwidoczniej.
Kamila rozmawiała z Harrym,a ja założyłam słuchawki na uszy. Poczułam dotyk czyjś reki na ramieniu. Odwróciłam się.
-Pogadamy?- Zapytał Blondasek.
- Odwal się ode mnie.-Odpowiedziałam zdenerwowana i się obróciłam.
Po chwili znowu ktoś mnie szturchną, ale w drugie ramię. Zdjęłam słuchawki i odwróciłam się.
- Pogadamy?- Zapytał blondasek.
- Odwal się.- Odpowiedziałam i założyłam słuchawki.
Wyjęłam kartkę z torby i zaczęłam pisać tekst piosenki do słuchanego bitu. Napisałam trzy wersy i znowu poczułam szturchnięcie. Domyśliłam się, że to ten Niall. Więc nie zareagowałam. Szturchnął mnie jeszcze cztery razy, ale ja dalej nie zwracałam na to uwagi. Za następnym razem już nie wytrzymałam.<賰>- Czego chcesz?- Zapytałam
-Miałaś lecieć do Algierii,a nie do Anglii.
- Oj tam, oj tam.- Odpowiedziałam z delikatnym uśmieszkiem.
- Nie chcesz utrzymywać ze mną kontaktu prawda?
- Nie chcę cię urazić, ale nie za bardzo.- Odpowiedziałam.
- Okay ja to zrozumiem.
- To dobrze.- Odrzekłam z ulgą.
- Inga!
- Tak?
- Jeszcze jedno i możemy więcej nie gadać. Mogę cię pocałować?- Zapytał.
- O nie!
- Okay, przepraszam jeżeli cię uraziłem.
- Łał. Jaki on miły.- Pomyślałam i wróciłam do wcześniej wykonywanej czynności.
Samolot wylądował. Gdy wysiedliśmy o dziwo nie ujrzałyśmy piszczących fanek na widok tych chłopców.
- Nareszcie, nareszcie jestem w upragnionym miejscu.- Powiedziała Kamila.
Nie ma takiego pozytywnego słowa, które określiło by nasza radość. Wsiadłyśmy do dużego, czarnego samochodu. Na szczęście już nie musiałam oglądać twarzy pięciu piosenkarzy. Samochód zaparkował przy ogromnym hotelu. Wysiadłyśmy z pojazdu i weszłyśmy do hotelu. Stanęłyśmy przy recepcji. Dostałyśmy klucze pod postacią kart do swoich pokoi. Ja dzieliłam pokój z moją przyjaciółką. Weszłyśmy do windy, która zawiozła nas na 23 piętro. Wysiadłyśmy i szłyśmy w kierunku naszego pokoju. Stanęłyśmy przed drzwiami z numerem 315. Kama włożyła kartę do czytnika. Zamek się otworzył.
- Gotowa?- Zapytała przyjaciółka.
- O każdej porze!- Odpowiedziałam.
Chwyciłyśmy obie za klamkę.
- To na trzy, cztery otwieramy.- Rzekła Kamcia.
- Trzy, czte-ry.- Powiedziałyśmy równo i nacisnęłyśmy klamkę. Jednak drzwi się nie otworzyły.
- Kama?
- Ups.. Chyba drzwi się nie otworzyły.- Powiedziała Kamila z uśmiechem.
- No łał, zdarzyłam zauważyć.- Odpowiedziałam rozkładając ręce. Popatrzyłam na dół, na swoje buty. Coś mnie uwierało. Przy tym trafiłam na drugi zamek.- Znalazłam rozwiązanie naszego problemu.- Powiedziałam i wskazałam placem w dolny, lewy róg drzwi.
-Ooo.. Dodatkowy zamek. Co za dziwny hotel.
Kamila włożyła kartę do urządzenia. Ponownie usłyszałyśmy dźwięk otwierającego się zamka.
-No to jeszcze raz. Teraz musi ie udać. Trzy, czte-ry.- Powiedziałam
Weszłyśmy do przestronnego pokoju, który był podzielony z mini kuchnią. Pomieszczenie maiło kolor pszeniczny. Na środku stały dwa skórzane fotele, a pomiędzy nimi sofa. Na wprost znajdował się duży telewizor z płaskim ekranem. Obok jednego z foteli stała szafka, na której stały figurki. Po drugiej stronie pokoju była mała kuchnia. Stał tam blat taki jak w barach. Do tego stały dwa krzesła barowe. Na ścianie wisiała szafka,a pod nią był zlew. Obok kuchni znajdowały się duże, rozsuwane drzwi. Podeszłam do nich i otworzyłam je. Zobaczyłam dwa małżeńskie łózka. Po prawej stronie był telewizor taki jak w poprzednim pomieszczeniu. Na przeciwko stała szafa na ubrania. Obok stała toaletka. Przy niej drzwi do łazienki. Kamila wbiegła do łazienki, a ja zaraz za nią. Była tam wanna z hydromasażem oraz tradycyjny prysznic. Po za tym podstawowe wyposażenie toalety, a i jeszcze nad dwiema umywalkami wsiało mega lustro. Poszłam do salonu po walizkę. Wypakowałam ubrania i tak dalej. Po wypakowaniu się położyłyśmy się na łóżka. Spojrzałam na telefon. Była 13.45. Dostałam sms-a od fotografa.
O 14 jest obiad. Zbierzemy się w holu.
Wstałyśmy i ogarnęłyśmy się. Ubrałyśmy się tak samo. Niebieskie rurki, czarne Conversy i luźne bluzki z Homerem Simpsonem. Akurat była 13.57. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Ktoś na mnie wszedł. Ja odruchowo chciałam uderzyć tę osobę w twarz.
- NIE!- Krzyknął Niall i chwycił moja rękę.- Czemu masz taki głupi odruch?!
- Ciesze się, że mam taki odruch.- Odpowiedziałam.
- A ja nie za bardzo.
- Pamiętasz co mi powiedziałeś w samolocie?- Zapytałam
- Przypomnisz?
- Powiedziałeś, że się ode mnie odwalisz to znaczy nie będziemy więcej gadać.
- Nawet nie przypuszczałem, że cię tu spotkam. Cóż za szczęście nas spotyka.- Powiedział.
- Cóż za pech, a nie szczęście.
- Dla mnie szczęście.- Odpowiedział.
- Dobra, skończmy tą rozmowę. Ty sobie idź ze swoimi przyjaciółmi, a ja sobie pójdę ze swoją przyjaciółką.
- Tylko,że twoja przyjaciółka idzie z moim przyjacielem.
- Ale masz tez innych przyjaciół.- Odpowiedziałam wskazując głową na resztę chłopaków.
- Przyjaciół i koleżankę.- Powiedział spoglądając mi prosto w oczy.
Jego oczy były cudne. Wpatrywałam się w nie z wielkim uśmiechem.
- Inga czemu nie odpowiadasz?- Zapytał Niall.
- Przepraszam. Chodźmy już, bo się spóźnimy.
- No właśnie, a na obiad nie można się spóźnić.- Odpowiedział blondasek.
Zjechałam windą z czterema chłopakami. Kamila zjechała wcześniej z Harrym, którzy czekali na nas w holu na sofach. Dosiedliśmy się do Loczka i mojej przyjaciółki.
- Niall patrz jak oni słodko razem wyglądają.- Powiedziałam.
- Ślicznie.- Odpowiedział.- Chciałbym tak wyglądać z tobą.
- Wyglądacie jeszcze ładniej.- Wtrącił jeden z jego kolegów.
Zaczerwieniłam się tak jak i Niall. Na miejsce przyszedł nasz fotograf i poszliśmy na obiad. Blondasek chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na niego z uśmiechem, a on to odwzajemnił. Po zjedzonym obiedzie musiałyśmy szykować się na sesje. Chłopcy odprowadzili nas pod drzwi. Harry pocałował Kamilę w policzek i ja przytulił. Niall spojrzał na mnie.
- Mogę cię po...- Powiedział lecz nie dokończył, bo ja go pocałowałam w usta. Jednak szybko zakończyłam pocałunek otworzyłam drzwi i wbiegłam do pokoju.
- Co ty dziecko zrobiłaś. Jaki ty masz zryty łeb.- Powiedział sama do siebie.
Zaraz weszła Kamila.
- Inga co to było?- Zapytała.
- Nie wiem. Coś mi odbiło.
- Ale to było słodkie.- Odpowiedziała z uśmiechem.
- Nie ważne to było spontaniczne. Nic nie znaczyło.- Wytłumaczyłam się.
Szybko spakowałyśmy rzeczy i wyszłyśmy z pokoju. Zmieniłyśmy tylko bluzki na czarne topy i różowe bluzy. Wyszłyśmy z hotelu i wsiadłyśmy do samochodu.
Przepraszam was z góry za błędy. Komentujcie!! (5 komentarzy). Piszcie co byście chcieli zobaczyć w kolejnych rozdziałach. Dziękuję;*
środa, 11 kwietnia 2012
Rozdział 3
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 9.30. Wstałam, podciągnęłam roletę. Za oknem świeciło piękne słońce. Przeciągnęłam się i poszłam wykonać poranna toaletę. Zeszłam na dół. Przy blacie kuchennym stała mama.
- Hej mamuś.- Przywitałam się.
- Hej. Jedz szybko śniadanie.
- Okay.- Odpowiedziałam.
Mama przygotowała mi pyszne grzanki z serkiem homogenizowanym i dżemem truskawkowym. Zjadłam jak najszybciej i poszłam się ubrać. Założyłam szare dresy oraz luźną, czarna koszulkę. Wyjęłam walizkę z szafy. Przygotowałam ubrania, które według mnie są potrzebne, ale mama na pewno coś dorzuci. Spakowałam wszystkie ubrania.- Teraz czas na kosmetyki.- Powiedziałam sama do siebie. Przeszłam do łazienki i otworzyłam szafkę, w której znajdowały się wszystkie moje przybory kosmetyczne. Powyjmowałam potrzebne rzeczy i ułożyłam w walizce. Po spakowaniu się zawołałam mamę.
- Mamo. Chodź na chwilę!- Krzyknęłam z góry.
- Już idę.
- Mam coś jeszcze dorzucić do walizki?- Zapytałam.- Moim zdaniem wystarczy.
- Ręczniki spakowałaś?
- Jeden wzięłam. W hotelu nam dadzą.
- Lepiej mieć swoje. Weź jeszcze dwa.- Powiedziała.
- Mamo wyluzuj. To jest 5 gwiazdkowy hotel.
- No dobrze. Czyli wszystko jest.- Odpowiedziała.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 12.04.- O my god.- Powiedziałam w myślach i wyszłam z domu. Poszłam kamienną ścieżką do ogromnego ogrodu. Usiadłam na ławce. W okół mnie było pełno zielonych drzew oraz kolorowych, kwitnących kwiatów. O moje uszy obijał się śpiew ptaków. Jednak nie skupiałam się na nim. Cały czas myślałam o moim ''nowym'' życiu. Postanowiłam zadzwonić do Kamili.
- Hej wstałaś?- Powiedziałam do telefonu.
- Tak. Już od 8.00 nie śpię. Musiałam się spakować. Moja kochana mamusia twierdzi, że muszę zabrać ze sobą jakieś jedzenie i jadę do reala. Przy okazji może trafie na koncert One Direction.
- Oj ja niestety pewnie też. Moja mama również coś takiego wymyśli.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
- He-he. Muszę kończyć pa pa.- Powiedziała.
- Pa.
Nadal siedziałam w ogrodzie i rozmyślałam. Nagle coś, a raczej ktoś mi przerwało. Moja mamusia wpadła na cudowny pomysł zakupienia żywności. Musiałam się zgodzić, bo inaczej by się darła. Potruchtałam do domu. Przebrałam się w łososiowe rurki i bokserkę w tym samym kolorze, a na ramiona narzuciłam czarny sweterek. Zeszłam na dół. Założyłam czarne szpilki i poszłam w kierunku samochodu. Czekałam na mamę 5 minut i pojechałyśmy do reala. Po 20 minutach drogi zaparkowałyśmy pod głównym wejściem i weszłyśmy do sklepu. Na środku ujrzałam dużą scenę, a na niej pięciu pedancików. Wydawało mi się, że skądś ich znam.- Już wiem to ci One Dire coś tam.- Powiedziałam w myślach. Wodząc wzrokiem po scenie napotkałam wzrok blondyna. Tez go skądś znałam. I znowu mnie olśniło.- On wylał na mnie wodę ze swoim kolegą.- Pomyślałam. Spojrzałam na niego ze złością na twarzy, a on bezczelnie się do mnie uśmiechnął. Ciśnienie mi podskoczyło. Chwyciłam mamę za rękę i poszłyśmy dalej. Byłam skazana na słuchanie tej muzyki, ponieważ rozbrzmiewała ona po całym centrum handlowym. Zrobiłyśmy szybkie zakupy i kierowałyśmy się w kierunku samochodu. Ktoś chwycił mnie za rękę, a ja odruchowo obróciłam się do tyłu i uderzyłam postać w twarz. Moje oczy ku zdziwieniu zobaczyły blondaska. Miał potarganą koszulkę, no dobra praktycznie w ogóle jej nie miał.
- Ała.- Jękną z bólu.- Mogłabyś nie bić każdego kto się złapie za rękę. Ostatnio tez mnie chciałaś uderzyć.
- Sorki. To taki odruch.- Wytłumaczyłam się.- Co ty tu robisz? Przecież macie koncert.
- Uciekłem ze sceny, bo zauważyłem, że wychodzisz.
- A jak pokonałeś tłum fanek?- Zapytałam i zaśmiałam się.
- Jak widzisz nie mam koszulki.- Odpowiedział i uśmiechnął się.
- A co w związku z tym, że wychodziłam ze sklepu?- Zapytałam zmieniając temat.
- Chciałbym twój numer telefonu.
- Koleś ty jesteś Brytyjczykiem ja Polką trochę sporo kilometrów nas dzieli.- Powiedziałam zapominając, że jutro lecę do Londynu.- Po za tym nie kręcą mnie tacy kolesie jak ty.
- Szkoda, ale zobaczymy się jeszcze?- Zapytał.
- Nie dam rady. Dziś lecę do An...- Nie dokończyłam. Nie chciał się z nim spotykać, ani nic w tym stylu.
- Gdzie?
- Do Argentyny.- Powiedziałam pierwsze lepsze państwo, którego nazwa rozpoczyna się literką ''A''.
- Znowu szkoda. To pa.- Odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- Pa.- Odpowiedziałam, a jak tylko się odwrócił zaczęłam wycierać policzek.
Poszłam szybkim krokiem do samochodu. Spakowałam zakupy do bagażnika i pojechałyśmy do domu. Mama włączyła radio. Spojrzałam kątem oka na zegarek w samochodzie. Była 16.03.
-O my god! Cztery godziny na zakupach.- Powiedziała do mamy.
- No. Tak to jest jak się na drugi dzień leci za granicę.
- Bywa.- Powiedziałam.
- Własnie Inga jeszcze jedziemy do babci.
- No fajnie. To 2 godziny w plecy.- Odpowiedziałam.- Nie licząc dojazdu.
- Oj tam narzekasz. W najbliższym czasie się z babcia nie spotkasz.
Moja babcia mieszka jakieś 80 kilometrów od mojego domu. Jechałyśmy około godziny. Po przyjeździe przywitałyśmy się ze staruszką, która zaprosiła nas na ciasto. Po godzinnej rozmowie pożegnałyśmy się i pojechałyśmy do domu. Oczywiście nie obeszło się od łez od strony babci. Gdy wróciłyśmy do domu poszłam się umyć. Wzięłam godzinną, gorącą kąpiel. Myślałam o jutrzejszym locie bawiąc się otaczająca mnie pianą. Gdy wyszłam z łazienki mama zaczęła swoją mowę.- Córciu pamiętaj nie bierz nic od obcych, pilnuj swoich rzeczy i ogólnie pilnujcie się wzajemnie z Kamilą.
- I nie dawaj dupy.- Dorzucił Michał.
- Wiesz nie jestem jak twoje koleżanki. Mam do siebie szacunek. Odpowiedziałam, a Miki odszedł speszony. Jeszcze chwile rozmawiałam z rodzicami i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, rozebrałam łóżko, na którym usiadłam. Nastawiłam budzik na 3.45, bo o 5.15 musiałam już być na lotnisku. Odłożyłam telefon na półkę i położyłam się spać.
Przepraszam z góry za błędy. Troszkę ten rozdział nudny. Wyrażajcie swoja opinie w komentarzach
DZIĘKUJĘ!
- Hej mamuś.- Przywitałam się.
- Hej. Jedz szybko śniadanie.
- Okay.- Odpowiedziałam.
Mama przygotowała mi pyszne grzanki z serkiem homogenizowanym i dżemem truskawkowym. Zjadłam jak najszybciej i poszłam się ubrać. Założyłam szare dresy oraz luźną, czarna koszulkę. Wyjęłam walizkę z szafy. Przygotowałam ubrania, które według mnie są potrzebne, ale mama na pewno coś dorzuci. Spakowałam wszystkie ubrania.- Teraz czas na kosmetyki.- Powiedziałam sama do siebie. Przeszłam do łazienki i otworzyłam szafkę, w której znajdowały się wszystkie moje przybory kosmetyczne. Powyjmowałam potrzebne rzeczy i ułożyłam w walizce. Po spakowaniu się zawołałam mamę.
- Mamo. Chodź na chwilę!- Krzyknęłam z góry.
- Już idę.
- Mam coś jeszcze dorzucić do walizki?- Zapytałam.- Moim zdaniem wystarczy.
- Ręczniki spakowałaś?
- Jeden wzięłam. W hotelu nam dadzą.
- Lepiej mieć swoje. Weź jeszcze dwa.- Powiedziała.
- Mamo wyluzuj. To jest 5 gwiazdkowy hotel.
- No dobrze. Czyli wszystko jest.- Odpowiedziała.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 12.04.- O my god.- Powiedziałam w myślach i wyszłam z domu. Poszłam kamienną ścieżką do ogromnego ogrodu. Usiadłam na ławce. W okół mnie było pełno zielonych drzew oraz kolorowych, kwitnących kwiatów. O moje uszy obijał się śpiew ptaków. Jednak nie skupiałam się na nim. Cały czas myślałam o moim ''nowym'' życiu. Postanowiłam zadzwonić do Kamili.
- Hej wstałaś?- Powiedziałam do telefonu.
- Tak. Już od 8.00 nie śpię. Musiałam się spakować. Moja kochana mamusia twierdzi, że muszę zabrać ze sobą jakieś jedzenie i jadę do reala. Przy okazji może trafie na koncert One Direction.
- Oj ja niestety pewnie też. Moja mama również coś takiego wymyśli.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
- He-he. Muszę kończyć pa pa.- Powiedziała.
- Pa.
Nadal siedziałam w ogrodzie i rozmyślałam. Nagle coś, a raczej ktoś mi przerwało. Moja mamusia wpadła na cudowny pomysł zakupienia żywności. Musiałam się zgodzić, bo inaczej by się darła. Potruchtałam do domu. Przebrałam się w łososiowe rurki i bokserkę w tym samym kolorze, a na ramiona narzuciłam czarny sweterek. Zeszłam na dół. Założyłam czarne szpilki i poszłam w kierunku samochodu. Czekałam na mamę 5 minut i pojechałyśmy do reala. Po 20 minutach drogi zaparkowałyśmy pod głównym wejściem i weszłyśmy do sklepu. Na środku ujrzałam dużą scenę, a na niej pięciu pedancików. Wydawało mi się, że skądś ich znam.- Już wiem to ci One Dire coś tam.- Powiedziałam w myślach. Wodząc wzrokiem po scenie napotkałam wzrok blondyna. Tez go skądś znałam. I znowu mnie olśniło.- On wylał na mnie wodę ze swoim kolegą.- Pomyślałam. Spojrzałam na niego ze złością na twarzy, a on bezczelnie się do mnie uśmiechnął. Ciśnienie mi podskoczyło. Chwyciłam mamę za rękę i poszłyśmy dalej. Byłam skazana na słuchanie tej muzyki, ponieważ rozbrzmiewała ona po całym centrum handlowym. Zrobiłyśmy szybkie zakupy i kierowałyśmy się w kierunku samochodu. Ktoś chwycił mnie za rękę, a ja odruchowo obróciłam się do tyłu i uderzyłam postać w twarz. Moje oczy ku zdziwieniu zobaczyły blondaska. Miał potarganą koszulkę, no dobra praktycznie w ogóle jej nie miał.
- Ała.- Jękną z bólu.- Mogłabyś nie bić każdego kto się złapie za rękę. Ostatnio tez mnie chciałaś uderzyć.
- Sorki. To taki odruch.- Wytłumaczyłam się.- Co ty tu robisz? Przecież macie koncert.
- Uciekłem ze sceny, bo zauważyłem, że wychodzisz.
- A jak pokonałeś tłum fanek?- Zapytałam i zaśmiałam się.
- Jak widzisz nie mam koszulki.- Odpowiedział i uśmiechnął się.
- A co w związku z tym, że wychodziłam ze sklepu?- Zapytałam zmieniając temat.
- Chciałbym twój numer telefonu.
- Koleś ty jesteś Brytyjczykiem ja Polką trochę sporo kilometrów nas dzieli.- Powiedziałam zapominając, że jutro lecę do Londynu.- Po za tym nie kręcą mnie tacy kolesie jak ty.
- Szkoda, ale zobaczymy się jeszcze?- Zapytał.
- Nie dam rady. Dziś lecę do An...- Nie dokończyłam. Nie chciał się z nim spotykać, ani nic w tym stylu.
- Gdzie?
- Do Argentyny.- Powiedziałam pierwsze lepsze państwo, którego nazwa rozpoczyna się literką ''A''.
- Znowu szkoda. To pa.- Odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- Pa.- Odpowiedziałam, a jak tylko się odwrócił zaczęłam wycierać policzek.
Poszłam szybkim krokiem do samochodu. Spakowałam zakupy do bagażnika i pojechałyśmy do domu. Mama włączyła radio. Spojrzałam kątem oka na zegarek w samochodzie. Była 16.03.
-O my god! Cztery godziny na zakupach.- Powiedziała do mamy.
- No. Tak to jest jak się na drugi dzień leci za granicę.
- Bywa.- Powiedziałam.
- Własnie Inga jeszcze jedziemy do babci.
- No fajnie. To 2 godziny w plecy.- Odpowiedziałam.- Nie licząc dojazdu.
- Oj tam narzekasz. W najbliższym czasie się z babcia nie spotkasz.
Moja babcia mieszka jakieś 80 kilometrów od mojego domu. Jechałyśmy około godziny. Po przyjeździe przywitałyśmy się ze staruszką, która zaprosiła nas na ciasto. Po godzinnej rozmowie pożegnałyśmy się i pojechałyśmy do domu. Oczywiście nie obeszło się od łez od strony babci. Gdy wróciłyśmy do domu poszłam się umyć. Wzięłam godzinną, gorącą kąpiel. Myślałam o jutrzejszym locie bawiąc się otaczająca mnie pianą. Gdy wyszłam z łazienki mama zaczęła swoją mowę.- Córciu pamiętaj nie bierz nic od obcych, pilnuj swoich rzeczy i ogólnie pilnujcie się wzajemnie z Kamilą.
- I nie dawaj dupy.- Dorzucił Michał.
- Wiesz nie jestem jak twoje koleżanki. Mam do siebie szacunek. Odpowiedziałam, a Miki odszedł speszony. Jeszcze chwile rozmawiałam z rodzicami i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, rozebrałam łóżko, na którym usiadłam. Nastawiłam budzik na 3.45, bo o 5.15 musiałam już być na lotnisku. Odłożyłam telefon na półkę i położyłam się spać.
Przepraszam z góry za błędy. Troszkę ten rozdział nudny. Wyrażajcie swoja opinie w komentarzach
DZIĘKUJĘ!
czwartek, 5 kwietnia 2012
Rozdział 2
Poprawiłam makijaż, wyprostowałam włosy i poszłam się ubrać. Założyłam na siebie niebieski rurki, czarny top i bejsbolówkę, ponieważ było już chłodno. Zeszłam na dół, założyłam niebieski szpilki i wyszłam z domu na autobus. Gdy doszłam autobus podjechał. Wsiadłam pierwszymi drzwiami. Po dwóch przystankach wsiadła tez Kamila.
- Hej.- Powiedziała.
- Hej.
-Inga mam pytanie. Co z twoja muzyką jak wyjedziesz za granicę?- Zapytała.
- Będę nagrywać dalej. Znajdę jakieś dobre studio, a jak płyty dotrą do Polski to jeszcze nie wiem.
- Aha.- Odpowiedziała.
Wysiadłyśmy z autobusy i poszłyśmy w kierunku hali. Słońce powoli zachodziło. Weszłyśmy do sali, w której odbywały się sesje. Przywitałyśmy się z dziewczynami i poszłyśmy się przebrać. Założyłyśmy na siebie piękne suknie projektu Dawida Wolińskiego. Podeszłam do lustra w celu poprawienia włosów. Zaraz podeszła do mnie Magda < jedna z koleżanek>.
- I jak jedziesz do Londynu?- Zapytała miłym głosem.
- Tak, strasznie się cieszę.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.- A ty?
- Też jadę.- Odpowiedziała.- Ale niestety Natalia nie jedzie.- Stwierdziła ze smutkiem. W końcu to jej najlepsza przyjaciółka.
- Przykro mi, ale następnym razem na pewno się dostanie.
- Mam nadzieję.
Dokończyłam poprawiać włosy i poszłam na plan zdjęciowy. Sesja minęła szybko. Fotograf Poinformował nas jak będzie wyglądał cały lot do UK i poszłyśmy do domu. Wysiadłyśmy do mało zatłoczonego autobusu.
- Strasznie się cieszę, że tam lecimy.- Powiedziałam.
- Ja też i to nie wiesz jak bardzo!
Po dalszej rozmowie wysiadłyśmy i każda z nas skierowała się w kierunku swojego domu. Spojrzałam na zegarek. Była 21.10.- To już ta godzina.- Powiedziała w myślach i poszłam do domu.
- Hej mamo!- Krzyknęłam.
- Cześć.- Odpowiedziała.- Mała jutro musisz się spakować.
- Wiem. Mamuś ja jeszcze idę na browarka do Bartka i tak dalej.
- Ale jednego tego browarka.
- Dobrze.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Tylko nie bądź długo.
-Ok.
Wyszłam na dwór. Kierowałam się w kierunku boiska, bo tam zazwyczaj siedzimy.
-Siemanko.- Przywitałam się z wszystkimi.
-Łapcia.- Odpowiedzieli z uśmiechem.- Przyszłaś do nas. Myśleliśmy, że już dla ciebie nie istniejemy.
- To, że dostałam pracę w Wielkiej Brytani nie oznacza, że przestaliście dla mnie istnieć.- Powiedziałam ze smutkiem.
- Ale Londyn to wielki świat. Piosenkarze, modelki, tancerze i ogólnie gwiazdy. Teraz będziesz miała takich znajomych.
- Dobrze powiedziane B Ę D Ę M I A Ł A. Teraz mam was i myślę, że to się nigdy nie zmieni.
- Dobra, skończcie tą głupią rozmowę.- Przerwała Klaudia.
- Spoko.- Odpowiedział Bartek.
- To jak macie dla mnie tego browarka?- Zapytałam.
- No jasne, i to nie jednego.
-Mam mi pozwoliła tylko jednego wypić. Ha-ha-ha. Jak zawsze zresztą.
- Ha- ha- ha. Dobry bajer nie jest zły.- Powiedziała Klaudia i wyszczerzyła ząbki.- To teraz opowiadaj jak doszło do tego, że lecisz do Londynu.
- Jakieś 3 miesiące temu miałyśmy sesję. Zdjęcia trafiły do znanego fotografa, a on spośród 15 dziewczyn wybrał 5.
- Ahh... Cóż za cudowna historia.- Przerwał Alan.- Możemy pogadać o czymś innym?
- Ciekawe o czym?- Zapytała Martyna robiąc dziwną minę.
- No na przykład... Hmm o muzyce.- Odpowiedział.- Jutro Fokus ma koncert w Spodku. Możemy się tam wybrać.
- Co ty Fokusa na oczy nigdy nie widziałeś?! Przecież tam będzie tyle fanów i fanek, że się tam nie dostaniesz.- Odparłam.
- Widziałem. Ale można by z nim pogadać.
- Co racja to racja.- Odpowiedziałam.
- Ty, a masz jeszcze z nim kontakt? Przecież nagrywałaś z nim piosenkę.
- Ta i robiłam za chórek.- Odpowiedziałam i zaśmiałam się.
- Ale dał ci swój numer telefonu?- Zapytał z oczekiwaniem na pozytywną odpowiedź.
- Dał, ale już go nie mam.
- Szkoda.- Odpowiedział zawiedziony.- To jedziemy jutro do Katowic na ten koncert?
- Nie mogę. Muszę się pakować.- Powiedziałam.- A tak w ogóle która jest godzina?
- 22.20. - Odpowiedziała Klaudia.
Łoł. To co robimy?- Zapytałam.
- Siedzimy i pijemy piwo.- Usłyszałam głos Bartka.
- Ej pobawmy się z chowanego. Pamiętacie jak się bawiliśmy za dzieciaka?
- No jaszka. To chodźmy.- Odpowiedzieli prawie równo.
Po półgodzinnej zabawie pożegnałam się ze znajomymi i poszłam do domu. Gdy przyszłam mama stała w drzwiach i coś gadała, ale byłam za bardzo zmęczona żeby odpowiadać. Weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wbiegłam po schodach do mojego pokoju. Rozebrałam łózko i położyłam się. Rozpoczęło się rozmyślanie na temat całego lotu i tak dalej, aż w końcu zasnęłam.
Przepraszam was za błędy. Troszkę ten rozdział nudny, bo nie maiłam weny twórczej. Następny postaram się napisać na wtorek. Komentujcie, bo chciałabym wiedzieć czy ktoś czyta w ogóle tego bloga.
- Hej.- Powiedziała.
- Hej.
-Inga mam pytanie. Co z twoja muzyką jak wyjedziesz za granicę?- Zapytała.
- Będę nagrywać dalej. Znajdę jakieś dobre studio, a jak płyty dotrą do Polski to jeszcze nie wiem.
- Aha.- Odpowiedziała.
Wysiadłyśmy z autobusy i poszłyśmy w kierunku hali. Słońce powoli zachodziło. Weszłyśmy do sali, w której odbywały się sesje. Przywitałyśmy się z dziewczynami i poszłyśmy się przebrać. Założyłyśmy na siebie piękne suknie projektu Dawida Wolińskiego. Podeszłam do lustra w celu poprawienia włosów. Zaraz podeszła do mnie Magda < jedna z koleżanek>.
- I jak jedziesz do Londynu?- Zapytała miłym głosem.
- Tak, strasznie się cieszę.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.- A ty?
- Też jadę.- Odpowiedziała.- Ale niestety Natalia nie jedzie.- Stwierdziła ze smutkiem. W końcu to jej najlepsza przyjaciółka.
- Przykro mi, ale następnym razem na pewno się dostanie.
- Mam nadzieję.
Dokończyłam poprawiać włosy i poszłam na plan zdjęciowy. Sesja minęła szybko. Fotograf Poinformował nas jak będzie wyglądał cały lot do UK i poszłyśmy do domu. Wysiadłyśmy do mało zatłoczonego autobusu.
- Strasznie się cieszę, że tam lecimy.- Powiedziałam.
- Ja też i to nie wiesz jak bardzo!
Po dalszej rozmowie wysiadłyśmy i każda z nas skierowała się w kierunku swojego domu. Spojrzałam na zegarek. Była 21.10.- To już ta godzina.- Powiedziała w myślach i poszłam do domu.
- Hej mamo!- Krzyknęłam.
- Cześć.- Odpowiedziała.- Mała jutro musisz się spakować.
- Wiem. Mamuś ja jeszcze idę na browarka do Bartka i tak dalej.
- Ale jednego tego browarka.
- Dobrze.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Tylko nie bądź długo.
-Ok.
Wyszłam na dwór. Kierowałam się w kierunku boiska, bo tam zazwyczaj siedzimy.
-Siemanko.- Przywitałam się z wszystkimi.
-Łapcia.- Odpowiedzieli z uśmiechem.- Przyszłaś do nas. Myśleliśmy, że już dla ciebie nie istniejemy.
- To, że dostałam pracę w Wielkiej Brytani nie oznacza, że przestaliście dla mnie istnieć.- Powiedziałam ze smutkiem.
- Ale Londyn to wielki świat. Piosenkarze, modelki, tancerze i ogólnie gwiazdy. Teraz będziesz miała takich znajomych.
- Dobrze powiedziane B Ę D Ę M I A Ł A. Teraz mam was i myślę, że to się nigdy nie zmieni.
- Dobra, skończcie tą głupią rozmowę.- Przerwała Klaudia.
- Spoko.- Odpowiedział Bartek.
- To jak macie dla mnie tego browarka?- Zapytałam.
- No jasne, i to nie jednego.
-Mam mi pozwoliła tylko jednego wypić. Ha-ha-ha. Jak zawsze zresztą.
- Ha- ha- ha. Dobry bajer nie jest zły.- Powiedziała Klaudia i wyszczerzyła ząbki.- To teraz opowiadaj jak doszło do tego, że lecisz do Londynu.
- Jakieś 3 miesiące temu miałyśmy sesję. Zdjęcia trafiły do znanego fotografa, a on spośród 15 dziewczyn wybrał 5.
- Ahh... Cóż za cudowna historia.- Przerwał Alan.- Możemy pogadać o czymś innym?
- Ciekawe o czym?- Zapytała Martyna robiąc dziwną minę.
- No na przykład... Hmm o muzyce.- Odpowiedział.- Jutro Fokus ma koncert w Spodku. Możemy się tam wybrać.
- Co ty Fokusa na oczy nigdy nie widziałeś?! Przecież tam będzie tyle fanów i fanek, że się tam nie dostaniesz.- Odparłam.
- Widziałem. Ale można by z nim pogadać.
- Co racja to racja.- Odpowiedziałam.
- Ty, a masz jeszcze z nim kontakt? Przecież nagrywałaś z nim piosenkę.
- Ta i robiłam za chórek.- Odpowiedziałam i zaśmiałam się.
- Ale dał ci swój numer telefonu?- Zapytał z oczekiwaniem na pozytywną odpowiedź.
- Dał, ale już go nie mam.
- Szkoda.- Odpowiedział zawiedziony.- To jedziemy jutro do Katowic na ten koncert?
- Nie mogę. Muszę się pakować.- Powiedziałam.- A tak w ogóle która jest godzina?
- 22.20. - Odpowiedziała Klaudia.
Łoł. To co robimy?- Zapytałam.
- Siedzimy i pijemy piwo.- Usłyszałam głos Bartka.
- Ej pobawmy się z chowanego. Pamiętacie jak się bawiliśmy za dzieciaka?
- No jaszka. To chodźmy.- Odpowiedzieli prawie równo.
Po półgodzinnej zabawie pożegnałam się ze znajomymi i poszłam do domu. Gdy przyszłam mama stała w drzwiach i coś gadała, ale byłam za bardzo zmęczona żeby odpowiadać. Weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wbiegłam po schodach do mojego pokoju. Rozebrałam łózko i położyłam się. Rozpoczęło się rozmyślanie na temat całego lotu i tak dalej, aż w końcu zasnęłam.
Przepraszam was za błędy. Troszkę ten rozdział nudny, bo nie maiłam weny twórczej. Następny postaram się napisać na wtorek. Komentujcie, bo chciałabym wiedzieć czy ktoś czyta w ogóle tego bloga.
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Rozdział 1
- Młoda zejdź na dół.- Usłyszałam krzyk z dołu. To był mój brat.
- Okay, już idę.- Odpowiedziałam krzykiem.
Gdy zeszłam na dół w przestronnej kuchni przy stole siedzieli rodzice i brat.
-Kochanie pamiętasz ja mówiłaś nam, że zostałaś wytypowana do wyjazdu na London fashion week?- Zapytała czule mama.
- No jasne, że pamiętam.
- Zdecydowaliśmy z tatą. Możesz tam jechać.
- Aaa....- Zaczęłam krzyczeć, a mój głos przeobrażał się w pisk.- Naprawdę?!- Zapytałam.
- Tak. Jedziesz tam razem z Kamilą. Jej mama też zgodziła się na ten wyjazd.
- Ale super!- Powiedziałam. Jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak bardzo jak dziś.- Idę do Kamy.
- Poczekaj.- Powiedział tata.- Jeszcze jedno. Rozmawialiśmy z twoim fotografem. Zostajesz na stałe w Londynie.- Po tych słowach na twarzy rodziców ukazał się smutek jak i radość. Ponownie zapiszczałam i pobiegłam do swojego pokoju. Szybko ubrałam na siebie krótkie, dżinsowe spodenki, białą bokserkę, którą włożyłam do spodenek. Wzięłam torbę z łóżka i zeszłam na dół.
- Mamo idę do Kamy, będę do dwóch godzin.- Powiedziałam.
- Dobrze słoneczko. Pamiętaj, że dziś macie zajęcia z modelingu.- Odparła mama.
- Pamiętam, pamiętam.- Powiedziałam zakładając trampki.
Wzięłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z domu. Pogoda była piękna. W końcu to pierwszy dzień wakacji. Po drodze spotkałam koleżanki i kolegów z osiedla.
- Hej.- Przywitałam się z wszystkimi.
- Siemanko. Co u ciebie?- Zapytał jeden z kolegów.
- A spoko. Idę do Kamili. A tak poza tym chciałam się z wami pożegna.- Powiedziałam z delikatnym uczuciem smutku.
- Jak to?
- No za dwa dni lecę do Londynu.
- A za ile wrócisz?- Zapytała Michalina.
- No właśnie prawdo podobnie nie wrócę. Dostałam pracę w Londynie w jednej z agencji modelek. Skończyłam już szkołę. Mama powiedziała, że jak będę chciała to wrócę do Polski, a jak nie to zostanę tam.- Wygłosiłam monolog. Te słowa ich zaszokowały.
- I z kim teraz będę chodził na browarki?- Zapytał Bartek.
- Oj weź się zamknij się!- Wykrzyczała Klaudia z grymasem na twarzy.- Browarek to najmniejszy problem. Inguś pamiętaj, że zawsze jesteśmy z tobą.- Powiedziała a w jej ochach pojawiły się łzy, które zaczęła powoli spływać po policzkach.
- Ej mała nie płacz.- Przytuliłam ją.- Przylecisz do mnie jak tylko się tam odnajdę.- Szepnęłam.
-Pamiętaj, że ja jeszcze chodzę do szkoły. Więc masz tylko dwa mieszki, bo potem ostatni rok liceum.- Również szepnęła.
- Okay. Przepraszam was, ale muszę już iść.- Powiedziałam i posłałam im buziaka.
Po kilku minutach byłam już u przyjaciółki. Zapukałam do drzwi. Otworzyła jej mama.
- Dzień dobry, jest Kamila w domu?- Zapytałam.
- Tak, wchodź. Tylko, że ona śpi, ale idź ja obudź.
- Dobrze, a mówiła jej pani o Londynie?- Zapytałam z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Nie ale możesz jej powiedzieć.
Poszłam do pokoju przyjaciółki. Weszła na łóżko i zaczęłam skakać krzycząc:
Wstawaj, Londyn wita.
Po tych słowach Kama otworzyła oczy.
- Jestem już w Londynie?- Zapytała zaspana.
- Nie, jesteś w Katowicach. W Londynie będziesz za dwa dni.
- Jak to?
Do pokoju weszła jej mama.
- Skarbie jedziecie do Londynu. Dostałyście tam pracę na stałe.- Powiedziała płacząc.
Kamila zaczęła płakać tak jak jej mama, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Rzuciła mi się na szyje i przytuliła bardzo, bardzo mocno.- Kocham te wakacje, kocham to życie!- Wykrzyczała zadowolona.
- Mała wstawaj szybko. Musisz jechać kupić jakieś ciuchy.- Powiedziała mama Kamili.
- No faktycznie, już wstaję.
- Kama to ja lecę po kasę do domu i spotkamy się za pół godziny.- Powiedziałam.
- No spoko.
Pobiegłam szybko do domu. Wzięłam 400 złotych ze skarbonki.
- Idę na zakupy z Kamilą.- Skierowałam wypowiedź do mamy.
- No dobra. Tylko kup coś co ci będzie potrzebne.
- Spoko.- Odpowiedziałam i wyszłam z domu.
W telefonie puściłam swoja piosenkę. Oczywiście rap. Jestem raperką. Nagrywam swoje piosenki i '' puszczam'' płyty w obieg po osiedlu. Z głośnika leciała piosenka pod tytułem '' Daj mi czas''. Zaczęłam podśpiewywać w myślach.
Daj mi czas, ja zrobię po swojemu. Robienie rapu jest rzeczą jedną z wielu. Dla której trzeba poświęcić trochę czasu, bo ziom przecież nie chcesz słuchać chłamu. Jest dwunasta ja w słuchawkach na krześle hmm... myślę nad kolejnym wersem.
Kamcia stała już pod domem. Poszłyśmy w kierunku przystanku busa. Po paru minutach oczekiwania pojazd przyjechał na miejsce. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy do Centrum Handlowego Pogoria. Wysiadłyśmy pod bocznym wejście i weszłyśmy do sklepu. - Ej Inga patrz plakat One Direction! Jutro mają tu koncert. Fajnie by było na niego pójść.- Powiedziała rozmarzona.
- OMG. Jak ja nie znoszę boysbendów. Wszyscy są masakrycznie tępi.
- Nie mów tak o nich. Nawet ich nie znasz.- Odparła urażona.
- No dobrze przepraszam. Chodźmy już do tych sklepów.
Po obejściu CH maiłam 10 toreb z ubraniami. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy rozmawiać:
- Chciała bym spotkać chłopaków z 1D.- Zaczęła Kama.
- Oj moja ty dire.. coś tam.
- Ha-ha-ha. Directionerko.- Powiedziała i wyszczerzyła ząbki.
- No własnie o to mi chodziło.
- Chodź ze mną do toalety.
- Spoko.- Odpowiedziałam.
Kamila weszła do toalety, a ja poczekałam na korytarzu.
Nagle poczułam lodowatą wodę na plecach i zaczęłam piszczeć.
Odwróciłam się i zobaczyłam dwóch pedancików. Jeden miał brązowe loczki, a drugi blond włosy.
- Oj przepraszam.- Powiedział loczek. Nie krzycz proszę dam Ci bilety na nasz koncert.
- Weź koleś odbij ode mnie. Olewam ciebie, twojego kolegę i ten głupi bilet.- Powiedziałam ze złością.
- Luzik.- Odpowiedział pedancik w blond włosach i dotknął mojej dłoni.
- Zostaw mnie!. Idźcie stąd.
- Dobra, już nas nie ma śliczna.- Powiedział blondasek i uśmiechnął się. Oddalili się.
Stałam pod drzwiami do łazienki i czekałam na Kamilę. Po chwili wyszła.
- Czemu masz mokrą koszulkę na plecach?- Zapytała.
- Jakichś dwóch pedancików wylało na mnie bardzo zimna wodę.- Odpowiedziałam zdenerwowana.
- Aha. Dobra chodźmy na busa, bo nam ucieknie.
Po przyjeździe do domu zjadłam obiad i musiałam szykować się na zajęcia z modelingu.
Przepraszam z góry za błędy. Jeżeli nie będzie 5 komentarzy
kończę pisać tego bloga.
Komentujcie!!
- Okay, już idę.- Odpowiedziałam krzykiem.
Gdy zeszłam na dół w przestronnej kuchni przy stole siedzieli rodzice i brat.
-Kochanie pamiętasz ja mówiłaś nam, że zostałaś wytypowana do wyjazdu na London fashion week?- Zapytała czule mama.
- No jasne, że pamiętam.
- Zdecydowaliśmy z tatą. Możesz tam jechać.
- Aaa....- Zaczęłam krzyczeć, a mój głos przeobrażał się w pisk.- Naprawdę?!- Zapytałam.
- Tak. Jedziesz tam razem z Kamilą. Jej mama też zgodziła się na ten wyjazd.
- Ale super!- Powiedziałam. Jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak bardzo jak dziś.- Idę do Kamy.
- Poczekaj.- Powiedział tata.- Jeszcze jedno. Rozmawialiśmy z twoim fotografem. Zostajesz na stałe w Londynie.- Po tych słowach na twarzy rodziców ukazał się smutek jak i radość. Ponownie zapiszczałam i pobiegłam do swojego pokoju. Szybko ubrałam na siebie krótkie, dżinsowe spodenki, białą bokserkę, którą włożyłam do spodenek. Wzięłam torbę z łóżka i zeszłam na dół.
- Mamo idę do Kamy, będę do dwóch godzin.- Powiedziałam.
- Dobrze słoneczko. Pamiętaj, że dziś macie zajęcia z modelingu.- Odparła mama.
- Pamiętam, pamiętam.- Powiedziałam zakładając trampki.
Wzięłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z domu. Pogoda była piękna. W końcu to pierwszy dzień wakacji. Po drodze spotkałam koleżanki i kolegów z osiedla.
- Hej.- Przywitałam się z wszystkimi.
- Siemanko. Co u ciebie?- Zapytał jeden z kolegów.
- A spoko. Idę do Kamili. A tak poza tym chciałam się z wami pożegna.- Powiedziałam z delikatnym uczuciem smutku.
- Jak to?
- No za dwa dni lecę do Londynu.
- A za ile wrócisz?- Zapytała Michalina.
- No właśnie prawdo podobnie nie wrócę. Dostałam pracę w Londynie w jednej z agencji modelek. Skończyłam już szkołę. Mama powiedziała, że jak będę chciała to wrócę do Polski, a jak nie to zostanę tam.- Wygłosiłam monolog. Te słowa ich zaszokowały.
- I z kim teraz będę chodził na browarki?- Zapytał Bartek.
- Oj weź się zamknij się!- Wykrzyczała Klaudia z grymasem na twarzy.- Browarek to najmniejszy problem. Inguś pamiętaj, że zawsze jesteśmy z tobą.- Powiedziała a w jej ochach pojawiły się łzy, które zaczęła powoli spływać po policzkach.
- Ej mała nie płacz.- Przytuliłam ją.- Przylecisz do mnie jak tylko się tam odnajdę.- Szepnęłam.
-Pamiętaj, że ja jeszcze chodzę do szkoły. Więc masz tylko dwa mieszki, bo potem ostatni rok liceum.- Również szepnęła.
- Okay. Przepraszam was, ale muszę już iść.- Powiedziałam i posłałam im buziaka.
Po kilku minutach byłam już u przyjaciółki. Zapukałam do drzwi. Otworzyła jej mama.
- Dzień dobry, jest Kamila w domu?- Zapytałam.
- Tak, wchodź. Tylko, że ona śpi, ale idź ja obudź.
- Dobrze, a mówiła jej pani o Londynie?- Zapytałam z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Nie ale możesz jej powiedzieć.
Poszłam do pokoju przyjaciółki. Weszła na łóżko i zaczęłam skakać krzycząc:
Wstawaj, Londyn wita.
Po tych słowach Kama otworzyła oczy.
- Jestem już w Londynie?- Zapytała zaspana.
- Nie, jesteś w Katowicach. W Londynie będziesz za dwa dni.
- Jak to?
Do pokoju weszła jej mama.
- Skarbie jedziecie do Londynu. Dostałyście tam pracę na stałe.- Powiedziała płacząc.
Kamila zaczęła płakać tak jak jej mama, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Rzuciła mi się na szyje i przytuliła bardzo, bardzo mocno.- Kocham te wakacje, kocham to życie!- Wykrzyczała zadowolona.
- Mała wstawaj szybko. Musisz jechać kupić jakieś ciuchy.- Powiedziała mama Kamili.
- No faktycznie, już wstaję.
- Kama to ja lecę po kasę do domu i spotkamy się za pół godziny.- Powiedziałam.
- No spoko.
Pobiegłam szybko do domu. Wzięłam 400 złotych ze skarbonki.
- Idę na zakupy z Kamilą.- Skierowałam wypowiedź do mamy.
- No dobra. Tylko kup coś co ci będzie potrzebne.
- Spoko.- Odpowiedziałam i wyszłam z domu.
W telefonie puściłam swoja piosenkę. Oczywiście rap. Jestem raperką. Nagrywam swoje piosenki i '' puszczam'' płyty w obieg po osiedlu. Z głośnika leciała piosenka pod tytułem '' Daj mi czas''. Zaczęłam podśpiewywać w myślach.
Daj mi czas, ja zrobię po swojemu. Robienie rapu jest rzeczą jedną z wielu. Dla której trzeba poświęcić trochę czasu, bo ziom przecież nie chcesz słuchać chłamu. Jest dwunasta ja w słuchawkach na krześle hmm... myślę nad kolejnym wersem.
Kamcia stała już pod domem. Poszłyśmy w kierunku przystanku busa. Po paru minutach oczekiwania pojazd przyjechał na miejsce. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy do Centrum Handlowego Pogoria. Wysiadłyśmy pod bocznym wejście i weszłyśmy do sklepu. - Ej Inga patrz plakat One Direction! Jutro mają tu koncert. Fajnie by było na niego pójść.- Powiedziała rozmarzona.
- OMG. Jak ja nie znoszę boysbendów. Wszyscy są masakrycznie tępi.
- Nie mów tak o nich. Nawet ich nie znasz.- Odparła urażona.
- No dobrze przepraszam. Chodźmy już do tych sklepów.
Po obejściu CH maiłam 10 toreb z ubraniami. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy rozmawiać:
- Chciała bym spotkać chłopaków z 1D.- Zaczęła Kama.
- Oj moja ty dire.. coś tam.
- Ha-ha-ha. Directionerko.- Powiedziała i wyszczerzyła ząbki.
- No własnie o to mi chodziło.
- Chodź ze mną do toalety.
- Spoko.- Odpowiedziałam.
Kamila weszła do toalety, a ja poczekałam na korytarzu.
Nagle poczułam lodowatą wodę na plecach i zaczęłam piszczeć.
Odwróciłam się i zobaczyłam dwóch pedancików. Jeden miał brązowe loczki, a drugi blond włosy.
- Oj przepraszam.- Powiedział loczek. Nie krzycz proszę dam Ci bilety na nasz koncert.
- Weź koleś odbij ode mnie. Olewam ciebie, twojego kolegę i ten głupi bilet.- Powiedziałam ze złością.
- Luzik.- Odpowiedział pedancik w blond włosach i dotknął mojej dłoni.
- Zostaw mnie!. Idźcie stąd.
- Dobra, już nas nie ma śliczna.- Powiedział blondasek i uśmiechnął się. Oddalili się.
Stałam pod drzwiami do łazienki i czekałam na Kamilę. Po chwili wyszła.
- Czemu masz mokrą koszulkę na plecach?- Zapytała.
- Jakichś dwóch pedancików wylało na mnie bardzo zimna wodę.- Odpowiedziałam zdenerwowana.
- Aha. Dobra chodźmy na busa, bo nam ucieknie.
Po przyjeździe do domu zjadłam obiad i musiałam szykować się na zajęcia z modelingu.
Przepraszam z góry za błędy. Jeżeli nie będzie 5 komentarzy
kończę pisać tego bloga.
Komentujcie!!
niedziela, 1 kwietnia 2012
Bohaterowie
Inga
Mam 18 lat. Interesuję się modelingiem w raz z moją przyjaciółką Kamilą. Jestem raperką.
Pisze teksty piosenek i nagrywam je w studiu muzycznym. Każdy mówi mi, że nie wyglądam na raperkę z powodu mojego ubioru. Praktycznie każdemu to słowo kojarzy się z dresami itd. Ja jestem inna kocham żakiety, sweterki rurki i ogólnie modę H&M-mową.
Mam 18 lat. Interesuję się modelingiem w raz z moją przyjaciółką Kamilą. Jestem raperką.
Pisze teksty piosenek i nagrywam je w studiu muzycznym. Każdy mówi mi, że nie wyglądam na raperkę z powodu mojego ubioru. Praktycznie każdemu to słowo kojarzy się z dresami itd. Ja jestem inna kocham żakiety, sweterki rurki i ogólnie modę H&M-mową.
Kamila
Przyjaciółka Ingi. Ma 18 lat. Interesuje się modelingiem. Kocha śpiewać i książki o wampirach. Ma trzy marzenia:
- Wystąpić wraz z 1D na scenie,
- Wystąpić wraz z 1D na scenie,
- Spotkać chłopaków z One Direction,
- Otrzymać autografy autorek książek z cyklu Dom Nocy.
Ubiera się tak jak jej przyjaciółka.
Michał
Brat Ingi bliźniak. Ma 18 lat. Został mu ostatni rok technikum. Po skończeniu szkoły chce wyjechać za granicę.
Louis Tomlinson
1/5 One Direction. Ma 20 lat.
Harry Styles
1/5 One Direction. Ma 18 lat.
Zayn Malik
1/5 One Direction. Ma 19 lat.
Nialler Horan1/5 One Direction. Ma 18 lat. Kocha jeść.
Liam Payne
1/5 One Direction. Ma 18 lat.
1/5 One Direction. Ma 18 lat.
Danielle Peazer
Dziewczyna Liama Payne. Z zawodu jest tancerką i modelką. Wystepowała z takimi gwiazdami jak: JLS, Jessie J, Leona Lewis, Kylie, Taio Cruz i LMFAO. Ma 23 lata.
Eleanor Calder
Dziewczyna Louisa Tomlinsona. Jest studentką, a jednocześnie modelką. Ma 19 lat.
Dziewczyna Louisa Tomlinsona. Jest studentką, a jednocześnie modelką. Ma 19 lat.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









